niedziela, 28 czerwca 2026

Soczysty czerwiec.

 Upragnione truskawki, swoje, niepryskane. Od lat marzyłam o swoich truskawkach jednak nigdy nie było dla nich miejsca. Tamtej jesieni stwierdziłam, że nie warto dłużej czekać i zamówiłam kilkanaście sadzonek odmiany, której nazwy już nie pamiętam (chyba darselect). Poza tym nie byłam przekonana do kupnych truskawek choć zjadałam tylko te sezonowe. Wiedziałam, że na pewno są pryskane a ja chociaż kilka miesięcy w roku chcę jeść normalne owoce i warzywa bez chemii. No i najważniejsze...smak truskawki prosto z krzaczka jest bezcenny.

niedziela, 24 maja 2026

Ogród w maju.

 

    Moja działka jest niewielka i w bliskiej obecności sąsiadów dlatego zrealizowanie w pełni wszystkich moim wizji nie jest możliwe. Mając ograniczoną przestrzeń staram się stworzyć wszystko, ale w małej skali. Mam warzywniak, mam "kącik leśny" czyli buk w średnim wieku, paprocie, gałęzie w stertach, liście itp. Mam mini (naprawdę mini) oczko wodne, jest mała szklarnia, są kompostowniki, jest kacznik, jest miejsce na samochód, jest miejsce na mini łąkę kwietną, którą zrobię na jesień, miejsce na pokrzywę i podagrycznik. Jest nawet kilka drzewek owocowych, które trzeba przycinać i grządka z truskawkami. No i gdzieś między tym jest dom :D.


niedziela, 22 marca 2026

Wycieczki w pojedynkę z moim psem.


Jeśli nie masz z kim, jedź z psem, jeśli nie masz psa, jedź sam/a.

Pies staje się podobny do swojego właściciela, tak wynika z badań naukowych, co nie jest dziwne biorąc pod uwagę, że od szczeniaczka obserwuje i uczy się zachowań swojego opiekuna. Jeśli faktycznie tak jest to spoglądając na mojego Borysa jestem chyba przyjaznym człowiekiem. Jestem przeogromnie wdzięczna za takiego towarzysza, bywały dni, że tylko dzięki niemu zbierałam się do kupy, wstawałam i żyłam.  To Borys był tym zapłonem kiedy nie chciało mi się nic, ale jemu chciało się spaceru i zabawy dlatego mobilizowałam się, żeby wykonać moje zobowiązania. Pies to odpowiedzialność na wiele lat, to decyzja, że będziesz się troszczyć i opiekować i zapewniać ruch. Przez te prawie 8 lat ani razu nie żałowałam mojej decyzji, był tylko jeden dzień wątpliwości i to był dzień zakupu. Kiedy odjeżdżałam gdzieś z podtarnowskiej wsi z małym Borysem, spojrzałam na tego małego ruchliwego szczeniaczka i dotarło do mnie, że teraz codziennie będę musiała "brać go pod uwagę" we wszystkim i że nie ma już odwrotu. I to była jedna jedyna chwila wątpliwości, która z każdym dniem przeradzała się w cudowną życiową decyzję.

Borys jest doskonałym kompanem w podróży, nie można zabrać go wszędzie bo np. do wielu Parków Narodowych nie wejdę, ale jest wiele innych miejsc, które można zobaczyć i przejść z psem. 

Może te moje wyjazdy z Borysem staną się dla kogoś inspiracją, fajnie by było. Dla kogoś kto się waha albo ma obawy. Ja też należę do osób, które wielu rzeczy się boją.


Poniżej zdjęcia z roku 2023 z Beskidu Żywieckiego i Jury Krakowsko-Częstochowskiej. 

niedziela, 12 października 2025

Kapusta kiszona, 100 % własne składniki.

100 % własne składniki poza solą :). I tak oto spełniło się moje małe marzenie o kiszeniu własnej kapusty na moje potrzeby. Już teraz wiem, że będzie o niebo lepsza od tej kupnej. Kiedyś kupowałam poszatkowaną kapustę i kisiłam jednak cały czas miałam wrażenie, że czuję wszystkie te prochy, którymi ta kapusta była żywiona i pryskana. 

niedziela, 14 września 2025

Wrzesień.

We wrześniu można zaleźć jeszcze całe mnóstwo skarbów na grządkach. Dojrzewają pomidory, w zasadzie kończą już swoją wędrówkę. Zjadłam jedyną i pierwszą nektarynkę ze swojego drzewka. Dojrzewa fasolka szparagowa wysiana w lipcu, wysiałam we wrześniu sałatę i liczę na zbiór ładnych liści, wysiałam szpinak i może w październiku będzie trochę zieleniny. Poza tym cały czas w ziemi mam buraczki i marchewki, ziemniaki wykopałam choć prawdopodobnie zebrałam tylko połowę bo drugą część zjadło miasto nornic pod moją działką. Cały czas są kapusty, które faktycznie stają się "kamiennymi głowami" jak pisało na opakowaniu nasion. To wszystko bardzo cieszy. Pracy na jesień jest chyba tyle co wiosną a może i więcej. Ważne, żeby to wszystko cieszyło a nie przytłaczało.

niedziela, 6 lipca 2025

Czas świerszczy i świetlików.

Tak, dokładnie. Jest ciepły lipcowy wieczór, okno balkonowe otwarte na oścież, światła pogaszone a ja wsłuchuję się w granie świerszczy oglądam tańczące świetliki nad ogrodem., sowa przelatuje bezszelestnie. Odczucia z dzieciństwa są ostatnio bardzo intensywne. Kiedy byłam małą dziewczynką nie miałam myśli, które mnie zatruwały. Nie martwiłam się, nie myślałam o nikim, nie potrzebowałam "tego jedynego", żeby cieszyć się życiem. Lato z kuzynkami było beztroskie i takie właśnie pełne odgłosu świerszczy, blasku świetlików, małych żabek skaczących wszędzie, jabłek papierówek, złotych łanów zboża. Kiedy przychodzą natrętne myśli staram się dziękować i być wdzięczna za to co mam, dzieje się dużo fajnych rzeczy mimo to myśli ciągle uciekają w tę ciemniejszą stronę. Dlatego warto dziękować i być wdzięcznym bo często się o tym zapomina a buduje to nasze szczęście. 

Pierwsze plony. 


Pierwszy raz w tym roku uprawiam bób. Łatwo się go sadzi bo ziarna są duże, łatwo się zbiera choć bardzo brudzi palce. Jest smaczny i zdrowy. Zamroziłam 1,5 kg, trochę nasion było dziurawych...nie wiedziałam, że coś innego też zjada bób :).


Będą kiszone ogórki. 

Sobotnie wyprawy. 


W tle widać Tatry


Pozdrawiam. Ola :)



niedziela, 29 czerwca 2025

Czekając na cukinie i ogórki.

Marchewkami już się zajadam, następne będą cukinie i ogórki bo malutkie owoce są już zawiązane. Poza tym dojrzewa bób choć też ziarna są jeszcze niewielkie. 

Warzywnik w końcu czerwca:  

środa, 14 maja 2025

Co w ogrodzie? Uprawa bez kopania. Nowi członkowie stada.

 

Zacznę od przedstawienia tych dwóch ponad rocznych panów, od lewej Maurycy, od prawej Hawranek. Długo się zastanawiałam, rozważałam za i przeciw, żeby ostatecznie posłuchać serca i nie zwracać uwagi na wszystkie "przeciw". Kupiłam z powodu ślimaków, co prawda na razie nie ma ich wiele, ale poprzednie lata dały mi solidnie w kość, ręce opadały na widok tych wszystkich wyjedzonych warzyw. Tata zbudował dla nich kacznik, u dołu całego płota zamocowałam plastikową siatkę z drobnymi oczkami, żeby kaczory gdzieś nie przelazły, póki co nie są skore do przeciskania się przez szpary i dziury, ale siatka jest dla mojego świętego spokoju. Bardzo płochliwe zwierzęta, dopiero po miesiącu zaczęły nas akceptować. Brałam specjalnie tydzień urlopu kiedy je kupiłam, chciałam oswoić z nimi Borysa, nie wiedziałam jak będzie na nie reagował. A Borys od pierwszego dnia ma kaczki gdzieś, w ogóle nie zwraca na nie uwagi.

niedziela, 10 listopada 2024

Jesień w pełni.

 

Widok z okna. 

Mimo, że działka nie znajduje się  w zbyt przychylnej lokalizacji ma swoje urokliwe zakątki i widok z klimatem tak jak np. ten mały lasek mojego wujka, w którym przeważają brzozy, gdy zaświeci słońce pojawia się złota łuna. Widok magiczny. Buk który jest przycinany, żeby nie zarósł sąsiadów również cudownie się wybarwia. Cały czas kwitną przepiękne aksamitki jakby dopasowując się do tych jesiennych kolorów. 

niedziela, 29 września 2024

Po urlopie.

    To był bajeczny pierwszy tydzień urlopu. Udało mi się spędzić 3 dni w górach, popływałam w wielkim stawie, wygrzałam się za wszystkie czasy i wypoczęłam przede wszystkim psychicznie. Mam ochotę na jeszcze, na więcej, to trwało zbyt krótko. Drugi tydzień był dziwny, dziki. To za sprawą przeprowadzki, nagłej choroby dziadka i pogody. Po wielu dniach upałów przyszedł "niż genueński" o nazwie Borys (jak mój pies), przyniósł on intensywne opady deszczu i porywisty wiatr. W wielu miejscach ogłoszono alarmy powodziowe, pozalewało miasta, tragedia dla wielu ludzi i nieodrobione zadanie z powodzi z 1997, którą też pamiętamDziadek z kolei stracił pamięć krótkotrwałą, teraz jest już leżący, cała ta sytuacja bardzo odbiła się na naszej rodzinie. Także ta druga połowa mojego urlopu była naprawdę dziwna. 

     8 września, niedziela 2024 roku wieczorem przeprowadziłam się do swojego domu.  Miałam tydzień na zaaklimatyzowanie się, Borys tak samo. Każda przeprowadzka jest dla mnie dość trudna. Mimo wszystko przyzwyczajam się, i chyba jest to ludzkie, naturalne. Przyzwyczajam się do ludzi, zwierząt, rzeczy i miejsc. Nigdy nie mieszkałam sama dlatego trzeba trochę czasu, żeby oswoić się z tym nowym stanem, na razie odczuwam brak stada jeśli można to tak określić :). Domek jest świetny, wiele czasu i energii włożył w to mój tata. Ogród z każdym rokiem jest piękniejszy. Otoczenie natomiast jest głośne, ciągły szum samochodów i przejeżdżających tirów, do tej pory nigdy nie mieszkałam w tak głośnym miejscu, choć i to jest lepsze od ciągłego słuchania telewizora zza ściany. Wszystko ma swoje plusy i minusy, ważne, żeby robić swoje i iść do przodu, szukać rozwiązań i pozytywnych aspektów. 

A tak było pięknie w Tatrach.

sobota, 27 lipca 2024

W moim ogrodzie.



 Jestem ogromnie wdzięczna
Wdzięczna za plony, za pomoc, za zrozumienie, za rodzinę, za piękne lato, za deszcz, za słońce, za ludzi na mojej drodze, za uśmiech, za zaufanie, za dobre słowo. 

sobota, 13 lipca 2024

Wiem co jem.


Przyszedł czas kiedy zasiane ziarna dają plony. Jak pięknie jest jeść swoje warzywa i owoce, wiem, że są zdrowe, wiem, że nie pryskane, wiem co jem. 

czwartek, 13 czerwca 2024

Ogród w czerwcu.

Tytuły są mało oryginalne, ale nie mam pomysłu :) 

Jeśli chodzi o tworzenie tego ogrodu to w zasadzie jest to moje pierwsze większe działanie bez obaw, że coś nie wyjdzie. Dzieje się tak ponieważ wiem co robię i już wcześniej miałam w głowie cały ten obraz. Wszystko jest jeszcze w budowie, rośnie, trzeba czasu, ale po prostu to widzę. Zobaczymy ile plonu da się wyciągnąć z tej niewielkiej przestrzeni. Wiem, że ten rok to jeszcze nie cud miód bo nie mam swojego kompostu, ale w przyszłym roku ziemia będzie już na pewno idealna. 

Zamówione są już krzaki borówki amerykańskiej, różaneczniki i azalie. Planuję zakup dwóch małych kaczek biegusów. Po pierwsze, żeby pozjadały mi ślimaki bo to jest coroczna plaga a po drugie, żeby Borys miał towarzystwo, on jeszcze nie wiem, że już niedługo czeka go kolejna przeprowadzka gdzie nie będzie stałej ekipy (Piorun, Fifi). 

Na pewno na jesień wysadzę truskawki bo je uwielbiam a te ze straganów zawsze są pryskane. No i więcej malin bym chciała :) to jeszcze spróbuję gdzieś je wepchnąć.

niedziela, 26 maja 2024

Ogród w maju.

Muszę przyznać, że póki co jestem bardzo zadowolona tego rodzaju uprawy, czyli uprawą bez kopania. Najważniejszą rzeczą, o którą trzeba zadbać jest kompost. To podstawa, fundament. Można zamówić ziemię, ale jest to zazwyczaj przesiewana ziemia z pola, no chyba, że trafi się akurat ziemia wierzchnia z budowy. Wiem też już na pewno, że chcę jeszcze więcej warzyw dlatego będę kombinowała nad maksymalnym wykorzystaniem miejsca w ogrodzie. 

Poniżej grządki sprzed ok 3 tygodni, noce były jeszcze zimne ok 8 stopni dlatego rośliny okrywałam agrowłókniną, pomogło choć kiedy się ociepliło od razu ją usunęłam ponieważ była to idealna droga dla ślimaków. 

sobota, 20 kwietnia 2024

Tymczasem na działce.


Powoli tworzy się ogród bez kopania (no dig). Przestrzeń zapełnia się warzywami a drzewka i krzewy rosną. Będzie dużo warzyw, dużo kwiatów, dużo owadów, różnorodność, która jest nieodłącznym elementem Natury. 

Moim celem od początku było stworzenie ogrodu, w którym koszenie trawnika jest ograniczone do minimum-tylko ścieżki. Póki co plan się realizuje i koszenia jest coraz mniej, sprzyja temu również niewielki rozmiar działki. 


niedziela, 15 października 2023

Podsumowanie lata 2023 i sprawdzanie metody "no dig"


Lato było zdecydowanie za krótkie, jeszcze chłonęłabym promienie słońca i cieszyła się tą lekkością, którą daje właśnie letnia pora. Najcieplejsze miesiące w zasadzie przeleciały mi w pracy, mimo to starałam się bardzo, żeby choć trochę poczuć wakacje. 26 dni urlopu jak dla mnie to zdecydowanie za krótko tym bardziej, że nie wybiera się tego w jednym kawałku. Oczywiście jestem świadoma, że lepiej coś zmienić niż narzekać :) W każdym razie z urlopu, który miałam na początku września skorzystałam ile mogłam, była jedna noc pod namiotem na dziko, ognisko nad wodą, 3 wyprawy w góry. 

Klimczok