Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na surowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na surowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Okruchy lata. Plony z lipca i sierpnia 2017.


Chciałoby się chwycić to lato i nie puszczać, ono jednak sobie płynie i zmienia się z każdym dniem bo w przyrodzie nic nie jest stałe, wszystko jest w nieustannym ruchu. Cieszmy się Słońcem maksymalnie, trzeba zrobić zapasy energetyczne na zimę. Pamiętajmy, że słońce to nie tylko ciepło na ciele, jego energia zachowana jest również w warzywach i owocach a te pochodzące ze swojego ogrodu są tym bardziej cenne. 

Jesień będzie idealnym czasem na przerobienie płaskiego dywanu trawy w Twoim ogrodzie. Zrób podwyższone grządki, możesz je ładnie obić deskami, przygotuj sobie ziemię pod uprawę na wiosnę, możesz postawić małą szklarnię, zrobić łąkę kwietną cokolwiek co nie będzie płaskim boiskiem skoszonej trawy. Na pewno potrafisz, stań na swoim skoszonym skrawku trawnika i wyobraź sobie, że już przyszłej wiosny może być to miejsce pełne życia, kwiatów, Twoich warzyw i Twoich owoców. Dasz radę, jesteś stwórcą i kreatorem, baw się tym jak dziecko, niech ogród sprawia Ci radość. 


niedziela, 30 kwietnia 2017

DZIKIE SAŁATKI czyli dzikie rośliny jadalne. Post uzupełniany.




Jeśli nie wzeszły Ci nowalijki albo zeżarły je ślimaki nie ma się czym przejmować. Na nieużytkach, w ogrodach czy lasach rośnie tyle jedzenia, że zrekompensuje ono brak sałaty czy młodej kapusty. Jeśli nie kosisz ogrodu możesz cieszyć się kwiatami i liśćmi mniszka lekarskiego, krwawnikiem, podagrycznikiem, kurdybankiem, stokrotkami, kwiatami jasnoty i fiołków, pokrzywami i wielu innymi roślinami. 

U nas, jak co wiosny, zaczął się sezon na takie właśnie dzikie sałatki. Wystarczy dodać do "chwastów" trochę pomidora, ogórka czy tam innych warzyw i sałatka gotowa.

Wpis będę co jakiś czas uzupełniała dodając zdjęcia nowych roślin dziko rosnących, które bez obaw można jeść na surowo.

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale podstawy mam opanowane ;-)

sobota, 19 listopada 2016

Nadwyżki czyli o kiszonych marchewkach między innymi.





Co markety robią z owocami i warzywami, które się nie sprzedały dokładnie wiemy. Wyrzucają. Kto bogatemu zabroni. My bogaci nie jesteśmy, a nawet gdybyśmy byli to co swoje to swoje i jeśli jest możliwość zjedzenia nie wyrzucamy. 

Opiszę kilka pomysłów na wykorzystanie nadwyżki niektórych darów natury. 

wtorek, 20 września 2016

Radość ze zbiorów.


Nie wiem ilu ludzi cieszy się smakiem swoich warzyw tak jak ja, mniemam, że sporo i że ktoś jednak podziela moją nieskończoną  wręcz dziecięcą ekscytację własnym jedzeniem. Zanim zaczynam jeść wymieniam sobie w głowie co w misce jest z naszej grządki i codziennie wychodzi na to, że 90 % tej miski jest nasze swojskie. To coś pięknego :-). Chciałabym, żeby coraz więcej ludzi znało to uczucie.




piątek, 20 listopada 2015

Owoce dzikiej róży na surowo.


Owoce dzikiej róży na surowo to moje odkrycie tego roku. Oczywiście wcześniej wiedziałam o niesamowitych właściwościach tej rośliny, szczególnie o przeogromnej dawce witaminy C, której nam dostarcza. Wiedziałam o konfiturach z płatków róży, o nalewkach (nawet kiedyś robiłam jedną), o herbatach, ale teraz kiedy jemy tylko surowe warzywa i owoce okryłam dziką różę po raz drugi :-). 

Niesamowita, wspaniała, niezastąpiona, zdrowa i za darmo! Kto może niech sadzi w swoich ogrodach ten piękny krzew bo jak ludzie zaczną rzucać się na naturalne produkty to może ich dla wszystkich zabraknąć w naszej ubogiej, niestety, florze Polski ;-). 




Chodzi głównie o to, że jak się okazuje, z owoców dzikiej róży można zrobić sos, który z kolei można użyć do dań słodkich i słonych. Pewnie Ameryki nie odkryłam, ale i tak cieszę się jak dziecko a przecież o to chyba chodzi :-).

Dziką różę zbieramy po pierwszych przymrozkach (wtedy owoce są miękkie i bez problemu można wycisnąć z nich miąższ). Tutaj dodam, że podobno po przemrożeniu dzika róża ma mniej witaminy C, ale myślę, że to i tak raczej plus niż minus. Owoce obieramy z tych brązowych szypułek (pozostałość po przekwitniętych kwiatach) wrzucamy do słoja i blendujemy. Koniecznie należy dodać wody ponieważ masa jest bardzo gęsta. Następnie całość przecieramy przez sitko i gotowe. Wychodzi nam coś takiego jak na zdjęciu poniżej.



W sosie delikatnie wyczuwalne są włoski (dzika róża ma ich sporo i raczej ciężko się ich pozbyć) jednak już po zmieszaniu z czymś innym jadalnym praktycznie ich nie czuć. Chcę po prostu napisać, że lekko te włoski czuć, ale bez przesady, sos jest bez problemu zjadalny i nie ma co się w ogóle tym przejmować. 

Takie "coś"  ma kwaskowaty smak więc bez problemu zastąpi w sosie kwaśne pomidory czy ocet. Idealnie pasuje do szejków na słodko i do dipów na słono. 
Sos przechowujemy w lodówce do kilku dni. 




Naprawdę polecam. 


sobota, 10 października 2015

I tak zleciał nam wrzesień...




Na zdjęciu wszystkie warzywa są nasze: pomidory czerwone i małe żółte, papryka, liście rzepy i nasturcji, buraczki kiszone też nasze, w sosie dynia, liście selera i orzechy włoskie. 
Żyć nie umierać :-)

środa, 7 października 2015

Deser z surowej dyni.


Kiedy rozkroimy dynię to nie ma rady, trzeba ją jak najszybciej zjeść. Spektrum możliwości jednak zawęża się w przypadku surowej diety. Jemy dynię  w surówkach i słonych sosach/ dipach, ale jest jej tak dużo, że należało ją jeszcze gdzieś dyskretnie wepchnąć w dzienne menu. Wtedy dużo myślę ;-) i z tej dyniowej burzy w mózgu powstał właśnie oto taki deser. 

Świetne wykorzystanie surowej dyni. 

W blenderze zmiksowałam dynię z dwiema pomarańczami, dodałam dwie łyżeczki miodu (można zastąpić wszystkim innym słodkim) i zmielony wcześniej w młynku do kawy kokos (ok. 1 szklanka). Masę poprzekładałam porzeczkami bo wychodzi słodka. Wierzch posypałam karobem i rodzynkami. Deser włożyłam do lodówki na kilka godzin, kokos wtedy stężeje i masa robi się zbita. 

Ilości dyni niestety nie zważyłam...nie za dużo i nie za mało ;-P :-). 

Jeśli ktoś ma lepszy sprzęt bez problemu zblenduje dynię na krem a wtedy i cały deser będzie jak śmietanka ;-). 



Poza tym  dynia w połączeniu z orzechami włoskimi albo nasionami słonecznika nadaje się na pyszny sos na słono, ale to może w innym wpisie ;-). 


Pozdrawiam. 




czwartek, 23 lipca 2015

Lipcowo.



Zdjęcie jak, któryś z obrazów Szyszkina :-)

...

Tak to się jakoś stało, że mamy koniec lipca. Lato w tym roku nas rozpieszcza, upał, skwar i prawie żadnych deszczy. W całej Polsce burze, grad a u nas nic, no poza małą mżawką, którą uprzejmie liznęła nas przechodząca obok kolejna burza.  A może to i lepiej, że nie było żadnej poważnej zawieruchy, choć nie powiem, raz połamało w ogródku kilka słoneczników. W każdym bądź razie chodzi o brak deszczu, o to, że czekamy i rośliny czekają. Zebrana wcześniej do beczek deszczówka już dawno rozlana i gdyby nie woda ze studni to po warzywach zostałoby jedynie niespełnione marzenie. 

Wklejam kilka migawek z lipca do mojego blogowego pamiętnika :-)

piątek, 1 maja 2015

Sałatka z surowego buraczka i pieczarek




Składniki (dla jednej osoby)
jeden surowy buraczek
dwie surowe pieczarki
ogórek kiszony
liście sałaty lodowej

Buraczka, pieczarki, ogórek zetrzeć na tarce o dużych oczkach, sałatę porwać na drobne kawałki.

Sos:
słonecznik łuskany (ok. 2-3 łyżki; można wcześniej namoczyć)
woda po kiszonych ogórkach (nie dużo, tak, żeby zakryła słonecznik)
czosnek 1-2 ząbki
trochę selera korzeniowego (ok. dwa plastry)
odrobina marchewki
sól do smaku
ewentualnie woda gdyby było za gęste

Zblendować i wymieszać z warzywami.

Smacznego :-)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

A jak przestanę jeść mięso to schudnę??? Moja odpowiedź i kilka wskazówek ;-)


Uwaga, to będzie dłuuuugiiii post ;-P - tylko dla wytrwałych, zmotywowanych prawdziwych twardzieli ;-).

Mięsa nie jem od końca 2009 roku, mamy już początek 2015 i tak sobie myślę, że 5 lat to naprawdę sporo. Moje menu jest teraz praktycznie całkowicie surowe, nie wliczając picia kawy i kilku grzeszków typu: czarna czekolada czy sporadycznie trochę chipsów. Cała moja dietetyczna przygoda zaczynała się oczywiście od wegetarianizmu.

Mogę śmiało powiedzieć, będąc już tak daleko, że wegetarianizm i weganizm to naprawdę bułka z masłem. Jeśli mówię komuś, że nie jem mięsa a jedynie surowe warzywa i owoce to mam wrażenie, że większość po prostu nie dowierza. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie jem chleba, bułek i żadnego innego pieczywa, jogurtów, serków, gotowanych zup, ziemniaków, fasoli, grochu, itd. Jedynie zdanie, które większość jest w stanie zapamiętać i sobie uświadomić brzmi: nie je mięsa. Okazuje się, że można, więc tym bardziej możliwe jest życie bez produktów pochodzenia zwierzęcego (weganizm). 




Krowy, byki, konie, barany, słonie, żyrafy też nie jedzą mięsa i jakoś mają się dobrze...no, gdyby nie ludzie.  

czwartek, 25 grudnia 2014

Święta 2014 - przesilenie zimowe.


W tym roku skromnie ilościowo, bogato jakościowo i przede wszystkim na surowo :-). 
To takie święta bez użycia blendera bo się zepsuł, ale jak widać tak też się da. 




Na stole dwa rodzaje surówek. 

W jednej tarte warzywa ( seler, marchewka, czosnek i jabłko), trochę pora, suszone namoczone grzyby, kilka pieczarek, natka pietruszki, odrobina wody i oliwy, soli i pieprzu. Wszystko to zalane sokiem po kiszonych buraczkach i odstawione do przegryzienia. 

Druga też na kiszono. 
Drobno pokrojona cebula, drobno pokrojony ogórek kiszony, tarte dwie marchewki i dwa awokado, woda po kiszonych ogórkach i trochę zwykłej, odrobina soli, suszona sproszkowana pokrzywa, pęczek świeżego koperku. Do tego kawałki pieczarek. Pozostawione do przegryzienia na parę godzin. 

No i oczywiście makówka, której nie mogło zabraknąć. A raczej figo-migdało-rodzynko-orzecho-makówka :-).  


Wiem, że stoły innych pękają w szwach, ale my jesteśmy dosłownie objedzeni. 


Wesołych i spokojnych Świąt wszystkim ;-)

...


I jeszcze mały dodatek. Na pierwszy i drugi dzień Świąt kuleczki sezamowo-daktylowo-orzechowo-rodzynkowe. Do tego "chałwa" o tym samym składzie tylko, że z dość solidnym dodatkiem mielonych wiórków kokosowych. Bazą jest białe tahini. Niby surowe, ale jakoś ciężko skontaktować się z tą firmą, żeby dowiedzieć się jak jest naprawdę.





Pozdrawiam :-)



środa, 10 grudnia 2014

Surówka z selera, pora, ananasa i innych składników ;-)


Kiedyś strasznie smakowała mi sałatka, w której skład wchodziły: jajka, ananas, kukurydza, szynka, ser żółty, por, majonez. To było kiedyś. Ostatnio zatęskniłam za połączeniem pora i ananasa to tego stopnia, że pokusiłam się o eksperyment. Efekt? Mój ostatni hit obiadowy! Surówka naprawdę warta polecenia. Smak oczywiście jest jedynie zbliżony do sałatki, o której wspomniałam, ale to raczej dla nas żaden problem :-). 





Składniki:

seler tyle co na zdjęciu (połowa większego)
jabłko tyle co na zdjęciu :-) (1,5)



por (niecały średni)
świeży ananas 250 g
2 ząbki czosnku
sól morska
pieprz
białe tahini 1 łyżka
woda

Jabłko zetrzeć na tarce o dużych oczkach, seler i czosnek na małych. Dodać drobno pokrojony ananas, por, sól, pieprz, tahini i wodę. Wody wlać według uznania, ja wolę surówki bardziej mokre. Wszystko wymieszać i zostawić na co najmniej godzinę do przegryzienia. 

Zamiast tahini sprawdzi się pewnie inny tłuszcz np. słonecznik czy siemię lniane. 


Pozdrawiam ;-)


PS. 13.12.14 Dziś dosypaliśmy do surówki wielkie czarne rodzynki - wypas :-). 



niedziela, 30 listopada 2014

Obiad na słodko - i na surowo rzecz jasna ;-)


Zaszalałam i nawrzucałam do miski wszystko na co miałam akurat ochotę :-). Wyszło coś na słodko w połączeniu z zieleniną. Pyszne i można się najeść do syta. 


  • Duża słodka gruszka + 
  • rodzynki namoczone na noc (ok. 200 g); ja miałam duże, czarne, tureckie rodzynki + 
  • dwie słodkie pomarańcze (mocno pomarańczowy kolor i cienka skórka powinny świadczyć o dojrzałości) + 
  • jarmuż duża garść (kupuję gotowy poszatkowany) + 
  • 1/2 pół kwaśnego startego jabłka (tarka o dużych oczkach);


Gruszkę i pomarańczę pokroić w kostkę. Dosypać rodzynki, jarmuż, starte jabłko. 
Dodać sos:

sos: połowa z namoczonych rodzynek + woda po nich + białe tahini - solidna łyżeczka + jarmuż dwie spore garści. Zblendować. 





Można wykorzystać oczywiście inne owoce czy dodatki: cynamon, orzechy, suszona morwa itd.itp. Każdy ma inne wyczucie smaku.

Pozdrawiam ;-)



środa, 8 października 2014

poniedziałek, 1 września 2014

Idzie jesień.






...jesień czuć w powietrzu, a widać szczególnie po lipach, które zmieniają kolor na złoty. No i te biedne chore kasztany, które już od dłuższego czasu zrzucają stopniowo poplamione brązowe liście. Szkoda, że nie mogę obserwować tych zmian na swoich grządkach i na łące.

sobota, 30 sierpnia 2014

Coś do obejrzenia i nasz pokojowy ogródek.


Na początek zachęcam, albo inaczej - musicie koniecznie zobaczyć ten wykład, który ujawnia kulisy współczesnej medycyny. Opowiada o tym człowiek, który sam stał na szczycie pewnej szwedzkiej firmy farmaceutycznej i teraz przerywa milczenie. Warte obejrzenia i nie mówcie, że już to wszystko wiecie bo ja też wiedziałam, ale obejrzałam ;-). To tylko 40 minut wciągającego wykładu, który odbył się w Niemczech. 


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Menu surojada ciąg dalszy


I jeszcze kilka przykładów co jedzą ludzie "nic nie jedzący". 

Poniżej słodki deser. 

Potrzebujesz:

  • świeże bądź namoczone daktyle (ja dałam dużo bo chciałam poczuć wielką słodycz w gębie :-)

sobota, 16 sierpnia 2014

Miła niespodzianka i przepis




Już dawno nie zdarzyło mi się coś tak miłego. Ostatnio w pracy miałam przyjemność poznać rodowitego pana holendra o imieniu Marco. Marco pochwalił się, że ma swój ogródek, młodą jabłonkę i gruszę oraz warzywa, ja opowiedziałam, że w Polsce rok temu też mieliśmy swoje warzywa, wymieniałam jakie. Następnego dnia Marco przynosi mi worek z warzywami ze swojego ogródka! To było dla mnie niezmiernie serdeczne zaskoczenie. Dostaliśmy warzywa ze zdjęcia powyżej :-), prawdziwi szczęściarze :-).