sobota, 15 sierpnia 2026

Płynie czas.

 


Kiedy długo nie pada ogród zmienia się bardzo szybko. Na zdjęciu powyżej widać jeszcze pięknie kwitnące nasturcje a teraz wszystko zeschło, być może słoneczniki zabrały całą wodę bo rzadko tam podlewam 😂



Od momentu posadzenia, czyli gdzieś od połowy maja moja kapusta była nakryta agrowłókniną po to, żeby gąsienice bielinka nie zjadły roślin. Okrycie okazało się skuteczne bo główki kapusty są duże, ale za to ślimaki zrobiły sobie tam raj ponieważ kaczory nie miały pod agrowłókninę dostępu. Osłonę zdjęłam i zrobiłam wywar z bylicy piołun i wrotyczu na odstraszenie bielinka. Póki co motyle tam nie latają. Najfajniejsze w tym jest, że obie rośliny rosną u mnie w obejściu i nie muszę nigdzie ich szukać. Jak o wrotycz łatwo to o bylicę piołun w mojej okolicy bardzo trudno.




Od kwietnia zaczęłam jeść jajka (tylko od ludzi, którzy chowają kury na trawie przy domu). Nie jadłam ich 14 lat. 



No a tu wiadomo, kiszenie i zaprawianie. 





Nie wszystkie warzywa się udały, to przede wszystkim wina złej gleby na niektórych grządkach. Mimo to zbiory są udane, na tyle, że się nimi dzielę. Wczoraj nakopałam pierwszych ziemniaków, pomidory zaczynają u mnie dopiero dojrzewać. 
Już teraz wiem, czego posadzić w przyszłym sezonie więcej a czego mniej. Na pewno nie będzie tyle fasolki szparagowej bo rodzi jak szalona i nie miałam już tego komu rozdawać a zamrażalnik mam mały. Tak to wygląda, że im więcej warzyw tym bardziej przydałoby się jakieś pomieszczenie do przechowywania np. piwniczka jakaś albo ziemianka. 





Wygląda jak kupa zielonego czegoś, ale uwierzcie, są tam warzywa :D. Ziemniaki i marchewki. 


Pyszne malinki.




Jak to przy domu ciągle jest coś do zrobienia. Mam wrażenie, że jest to niekończąca się historia. Jedną rzecz się zrobi a już pojawia się następna. Kilka dni temu skończyłam układać drewno na zimę. Niby nie dużo, bo tylko 3 kubiki (poza tym mam jeszcze z zeszłej zimy), ale trzeba było zorganizować dodatkowe miejsce pod ścianą domu a to znowu zajmuje czas. W kolejce jest już naklejanie tapety w przedsionku choć najpierw wypadałoby dokończyć szafkę w kuchni, która czeka od listopada. Nagle okazuję się, że niektóre warzywa zakończyły owocowanie i trzeba je powyrywać i wyrzucić na kompost, że trawa za bardzo urosła i trzeba skosić, że rośliny mają za sucho i trzeba podlać, że pies czeka na spacer, że trzeba poodkurzać bo się leni i na podłodze walają się kłęby sierści, że taras trzeba zeszlifować i pokryć lakierobejcą, że trzeba skończyć ogród przed domem. I wszystko by było ok, bo kocham pracować w ogrodzie i przy domu, gdyby nie praca zarobkowa, po której często jestem bardzo zmęczona. A jednak wszystko ogarniam choć fajnie byłoby mieć więcej wolnego czasu, żeby móc rozwinąć się w tym na czym mi zależy. Mam tyle wizji i tyle pomysłów, ale wiem, że trzeba odpocząć, po prostu usiąść i nie robić nic, nawet nie czytać, po prostu pogapić się przed siebie, albo pójść na spokojny spacer w nieznane miejsca i posłuchać szumu drzew bo bez odpoczynku nic nie pójdzie do przodu. 



Pozdrawiam
Ola
💚


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz