niedziela, 22 marca 2026

Wycieczki w pojedynkę z moim psem.


Jeśli nie masz z kim, jedź z psem, jeśli nie masz psa, jedź sam/a.

Pies staje się podobny do swojego właściciela, tak wynika z badań naukowych, co nie jest dziwne biorąc pod uwagę, że od szczeniaczka obserwuje i uczy się zachowań swojego opiekuna. Jeśli faktycznie tak jest to spoglądając na mojego Borysa jestem chyba przyjaznym człowiekiem. Jestem przeogromnie wdzięczna za takiego towarzysza, bywały dni, że tylko dzięki niemu zbierałam się do kupy, wstawałam i żyłam.  To Borys był tym zapłonem kiedy nie chciało mi się nic, ale jemu chciało się spaceru i zabawy dlatego mobilizowałam się, żeby wykonać moje zobowiązania. Pies to odpowiedzialność na wiele lat, to decyzja, że będziesz się troszczyć i opiekować i zapewniać ruch. Przez te prawie 8 lat ani razu nie żałowałam mojej decyzji, był tylko jeden dzień wątpliwości i to był dzień zakupu. Kiedy odjeżdżałam gdzieś z podtarnowskiej wsi z małym Borysem, spojrzałam na tego małego ruchliwego szczeniaczka i dotarło do mnie, że teraz codziennie będę musiała "brać go pod uwagę" we wszystkim i że nie ma już odwrotu. I to była jedna jedyna chwila wątpliwości, która z każdym dniem przeradzała się w cudowną życiową decyzję.

Borys jest doskonałym kompanem w podróży, nie można zabrać go wszędzie bo np. do wielu Parków Narodowych nie wejdę, ale jest wiele innych miejsc, które można zobaczyć i przejść z psem. 

Może te moje wyjazdy z Borysem staną się dla kogoś inspiracją, fajnie by było. Dla kogoś kto się waha albo ma obawy. Ja też należę do osób, które wielu rzeczy się boją.


Poniżej zdjęcia z roku 2023 z Beskidu Żywieckiego i Jury Krakowsko-Częstochowskiej. 




To była moja pierwsza solo noc pod namiotem, może nie całkiem solo bo z psem. 

Wiem, że ludzie jeżdżą w pojedynkę po wszystkich krajach świata, przemierzają setki i tysiące kilometrów wędrując szlakami, ale ja cieszę się z małych  MOICH dokonań. Zwracam uwagę na "moich" bo nie jest ważne jakie one są dla innych, ważne jest natomiast to jak wpływają na mnie i, że czuję się z nich dumna, obojętnie czy jest to kupienie biletu autobusowego czy przejście Orlej Perci, pójście pieszo do sklepu czy zorganizowanie wyjazdu do Chorwacji. Chodzi o ten moment satysfakcji i radości, że coś się zrobiło samemu, że się odważyłam. Trzeba doceniać te małe dokonania, wtedy na pewno będziemy gotowi na te większe. 



Tutaj udało mi się wypluskać w górskim potoku w jeden z upalnych letnich dni. Borysowi też się podobało.


Świątynia Matki Natury. 


W tamtym roku kupiłam samochód, który spełnia moje wymagania czyli: da się w nim spać, da się w nim przewozić kostki słomy i inne większe rzeczy. Długo się zastanawiałam nad modelem, potem jak już wiedziałam to długo szukałam aż ostatecznie kupiłam jak zwykle w ciemno i nie żałuję.




Podczas zeszłorocznego urlopu spędziłam 3 noce śpiąc w samochodzie w różnych miejscach, to nie jest dużo lecz dla mnie wystarczająco. Zobaczyłam trochę Kaszuby i spędziłam parę godzin na nadmorskiej plaży. I mogłam siedzieć w domu i mówić, że nigdzie nie jadę bo nie mam z kim, bo w domu jest tyle pracy itd itp, ale ja chciałam jechać i to był naprawdę udany wypad.  Plusem wyjazdów w pojedynkę na pewno jest to, że można zmieniać plany do woli, wedle humoru, samopoczucia. Po takich wypadach zawsze czuję się bogatsza chociażby o "ziarenko" pewności siebie. 

Ogólnie tamte lato obfitowało w samotne wyjazdy. Praktycznie co sobotę wyjeżałam w góry z Borysem sama, tylko dwa razy z braćmi i raz z koleżanką. W październiku wyjechałam z tą samą koleżanką na tydzień do Chorwacji. Pięknie. Od czasów liceum (20 lat temu) moje najdłuższe wczasy to były 3 dni także te zeszłoroczne to bajka 😂 




MUZEUM - KASZUBSKI PARK ETNOGRAFICZNY (fotografia nad i pod), można wejść z psem.



Zawsze można poprosić kogoś, żeby zrobił zdjęcie. Tu bardzo miła kobieta zrobiła mi takie super foto. 





Powolne i spokojne poranki. Kawa i obmyślanie planu na dzień.

Tej miejscówki szukałam prawie 2 godziny, serio, nie było gdzie auta postawić bez przypału. Okazało się, że warto było szukać tak długo, piękny wschód księżyca, zachód słońca i nawołujące się żurawie, coś co chciałam usłyszeć podczas tego urlopu. 

Zahaczyłam o Malbork bo był praktycznie po drodze. 

Tak, jak patrzę teraz na te zdjęcia to naprawdę było warto mimo tych nieprzespanych nocy. W samochodzie jest o niebo wygodniej niż pod namiotem, nie bałam się a mimo to ciężko było mi spać. 



Bardzo lubię nasze Beskidy, dopiero kiedy kończy się lato można w środku tygodnia pospacerować w ciszy i podziwiać urocze szlaki i widoki Beskidów. W sezonie nie ma co, pełno ludzi, hałas, zapachy z drogerii, to nie dla mnie. Z tego powodu unikam też Tatr choć kocham. 




Prawda jest taka, że jeśli chcesz podróżować to zawsze znajdziesz sposób. Jeśli zaczynasz szukać przeciwności, które nie pozwalają Ci wyjechać tzn. że tak naprawdę nie chcesz. Zawsze są rozwiązania i zawsze jest jakieś wyjście. 

Nie wiem gdzie poniesie mnie w tym roku, ale jeśli zrobi się ciepło w domu nie usiedzę.
 Już nie mogę się doczekać na nowe.

Pozdrawiam. 
Ola.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz