sobota, 3 października 2026

Urlop

 ...kiedy to było...


od początku do połowy września. 

Bardzo zależało mi, żeby uczestniczyć w wydarzeniu "dobranoc sierpniowy lesie" organizowanym przez Marysię PINE EDUKACJA W NATURZE. Ona prowadzi głównie zajęcia dla dzieci i nauczycieli, tym razem jednak pojawiło się coś dla mnie. Była okazja poznać wspaniałych ludzi, doświadczyć nowych rzeczy i spędzić noc w lesie. Marysia czuje las, przyrodę, jest prawdziwa i szczera w tym co robi, wkłada w swoją pracę serce. Miałam nie jechać bo zabrakło miejsc, dzień przed wydarzeniem okazało się jednak, że ktoś zrezygnował więc byłam :). 
Połączyłam to z krótkim wypadem nad morze. Gorzów Wielkopolski jest kawał drogi od mojego domu więc niemądrze byłoby nie zahaczyć o morze, do którego od Gorzowa miałam 2 godziny. 
Było pięknie, pierwsza noc w lesie, druga w samochodzie nad morzem, było ognisko, pełnia, gwiazdy, ciepła noc, modliszka, kupa wilka, przyroda, kobieca energia, pyszne jedzenie. 

zdjęcie Maria Lebioda.

A tutaj link do tego wydarzenia. 


Tu już Woliński Park Narodowy.




 
A potem obowiązkowo góry. 
 
Wypad między dwa schroniska, z Wielkiej Raczy na Przegibek. Bardzo lubię ten szlak, jest przyjemny i bardzo malowniczy. W schroniskach wypiłam po kawie i zjadłam ciastko na Przegibku. Kiedy ludzi jest malutko można poczuć klimat schronisk i przypomnieć sobie jaką kiedyś pełniły rolę, dziś słyszę opinie, że to bardziej hotele z rezerwacją, ale jak inaczej rozwiązać ten problem w przypadku tak ogromnej liczby turystów latem? W sumie zrobiliśmy tutaj z Borysem 19,5 km.





Poniżej zdjęcia ze szlaku z Czantorii Poniwiec do schroniska w Soszowie. Niby nie dużo, ale to zdecydowanie nie był mój dzień na wędrowanie. Przeszliśmy 17,5 km.

Kawa w schronisku trochę dodała mi energii więc potem szło się nieco lepiej. Pod górkę chodzi mi się zdecydowane łatwiej niż z górki. 




A tutaj ostani wyjazd - niestety. Szlak przepiękny, malowniczy z kilkoma halami, na Rysiankę. Tam wypiłam kawę i ruszyłam tą samą trasą z powrotem. Ja i Borys przeszliśmy tu w sumie 23,8 km. 




Jesień to na pewno najlepszy czas, żeby nacieszyć się pustymi szlakami w ciągu tygodnia i skorzystać z jeszcze ciepłych dni. 
Celem było przejście 100 km (w sumie, w odstępach czasowych), ale wyszło niecałe 61 km :), pewnie będzie to cel na przyszły urlop. 


Pozdrawiam
Ola. 
❤






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz