Moja działka jest niewielka i w bliskiej obecności sąsiadów dlatego zrealizowanie w pełni wszystkich moim wizji nie jest możliwe. Mając ograniczoną przestrzeń staram się stworzyć wszystko, ale w małej skali. Mam warzywniak, mam "kącik leśny" czyli buk w średnim wieku, paprocie, gałęzie w stertach, liście itp. Mam mini (naprawdę mini) oczko wodne, jest mała szklarnia, są kompostowniki, jest kacznik, jest miejsce na samochód, jest miejsce na mini łąkę kwietną, którą zrobię na jesień, miejsce na pokrzywę i podagrycznik. Jest nawet kilka drzewek owocowych, które trzeba przycinać i grządka z truskawkami. No i gdzieś między tym jest dom :D.
W małej poliwenglanowej szklarni jak widać jest wszystko :) sałata, pomidory, truskawki, lubczyk, pietruszka naciowa i ogórki gruntowe czekające na wysadzenie.
Zaczynają kwitnąć kosaćce.
Wychodzą ziemniaki.
Kapusta.
Tamtej jesieni zakwitła sałata rozsiewając później nasiona, niektóre wysiały się na ścieżki, kilka zostawiłam więc formują się ładne główki.
Na to wygląda, że będą pierwsze borówki i pierwsze truskawki. Te ostatnie wysadziłam we wrześniu rok temu i jestem zaskoczona ilością owoców, ciekawe czy będą bardzo słodkie, ale to chyba zależy od słonecznych dni.
Mała przestrzeń przed domem wciąż w "w budowie", ale na jesień mam zamiar skończyć.
Rzodkiewki wysiane jako przedplon przed ogórkami, już prawie ostatnie.
To jest właśnie kącik z pokrzywą. Może nie jest jej wystarczająco dużo do zasuszenia, ale idealnie do zrobienia zupy. I to jest to czego chciałam, wychodzę do siebie do ogrodu, zrywam i robię obiad.
To wiadro szpinaku, który wysiałam jesienią, przezimował i chyba na dobre mu wyszło. Zostawiłam jeden krzaczek na nasiona.

I kilka zdjęć z biedronkami bo bardzo dużo ich w tym roku.
Pozdrawiam.
Ola





















A ja walczę z wycinaniem moich chwastów, udało mi się tylko, że jastruny mi zostawiają (bo to kwitnie, więc w ich w światopoglądzie można zostawić) i część gdzie rośnie sobie samo co chce bo to obstawiłam deskami w kwadracie (takie 2x4 m) :D A resztę pomimo prób i gróźb wycina na zmianę mój mąż albo partner teściowej :(
OdpowiedzUsuńOj to niefajnie jak nie można się dogadać. Ja mieszkam sama więc nie muszę iść na żaden kompromis w temacie chwastów, ale rozumiem doskonale jak jest to męczące.
OdpowiedzUsuń