Jest ciepłe, słoneczne przedpołudnie. Spaceruję przez wieś, jest cicho i spokojnie. Śpiewają ptaki, jest ich naprawdę sporo. Patrzę na lewo, patrzę na prawo a tam ogrody, prawdziwe ogrody, pełne kolorowych kwiatów, krzewów, drzew, owoców i warzyw. Słyszę brzęczenie pszczół, rozmowy ludzi, śmiech dzieci. Wszędzie latają kolorowe motyle, nawet te najbardziej rzadkie, widocznie coś się zmieniło i zaczęło ich przybywać. W ogrodach bawią się dzieci, uwielbiają te kolory, te owady, to życie, jest co obserwować i jest się czego uczyć, skaczą po drzewach, zrywają owoce. Jest pięknie...
środa, 27 lipca 2016
poniedziałek, 25 lipca 2016
wtorek, 31 maja 2016
Mija maj. Tworzymy ogród.
Krótko tylko napiszę, że szukaliśmy 1 hektara ziemi, na którym moglibyśmy stworzyć piękny ogród i domek za niewielkie pieniądze. Wszystko jednak poprzekręcało się tak, że zamiast hektara gdzieś daleko jest podwórko niemałe przy domu i łąka 0,25 h trzy minuty pieszo od domu. Łąka w większości podmokła, ale piękna i wcześniej już trochę przez nas zagospodarowana. Obszar niewielki, ale trzeba docenić co się ma i chyba tak musiało być ;-) Idziemy do przodu, uczymy się i ciągle rozwijamy.
piątek, 20 listopada 2015
Owoce dzikiej róży na surowo.
Owoce dzikiej róży na surowo to moje odkrycie tego roku. Oczywiście wcześniej wiedziałam o niesamowitych właściwościach tej rośliny, szczególnie o przeogromnej dawce witaminy C, której nam dostarcza. Wiedziałam o konfiturach z płatków róży, o nalewkach (nawet kiedyś robiłam jedną), o herbatach, ale teraz kiedy jemy tylko surowe warzywa i owoce okryłam dziką różę po raz drugi :-).
Niesamowita, wspaniała, niezastąpiona, zdrowa i za darmo! Kto może niech sadzi w swoich ogrodach ten piękny krzew bo jak ludzie zaczną rzucać się na naturalne produkty to może ich dla wszystkich zabraknąć w naszej ubogiej, niestety, florze Polski ;-).
Chodzi głównie o to, że jak się okazuje, z owoców dzikiej róży można zrobić sos, który z kolei można użyć do dań słodkich i słonych. Pewnie Ameryki nie odkryłam, ale i tak cieszę się jak dziecko a przecież o to chyba chodzi :-).
Dziką różę zbieramy po pierwszych przymrozkach (wtedy owoce są miękkie i bez problemu można wycisnąć z nich miąższ). Tutaj dodam, że podobno po przemrożeniu dzika róża ma mniej witaminy C, ale myślę, że to i tak raczej plus niż minus. Owoce obieramy z tych brązowych szypułek (pozostałość po przekwitniętych kwiatach) wrzucamy do słoja i blendujemy. Należy dodać wody ponieważ masa jest bardzo gęsta. Następnie całość koniecznie PRZECIERAMY przez sitko i gotowe. Wychodzi nam coś takiego jak na zdjęciu poniżej.
W sosie delikatnie wyczuwalne są włoski (dzika róża ma ich sporo i raczej ciężko się ich pozbyć) jednak już po zmieszaniu z czymś innym jadalnym praktycznie ich nie czuć. Chcę po prostu napisać, że lekko te włoski czuć, ale bez przesady, sos jest bez problemu zjadalny i nie ma co się w ogóle tym przejmować.
Takie "coś" ma kwaskowaty smak więc bez problemu zastąpi w sosie kwaśne pomidory czy ocet. Idealnie pasuje do szejków na słodko i do dipów na słono.
Sos przechowujemy w lodówce do kilku dni.
Naprawdę polecam.
sobota, 10 października 2015
I tak zleciał nam wrzesień...
Na zdjęciu wszystkie warzywa są nasze: pomidory czerwone i małe żółte, papryka, liście rzepy i nasturcji, buraczki kiszone też nasze, w sosie dynia, liście selera i orzechy włoskie.
Żyć nie umierać :-)
środa, 7 października 2015
Deser z surowej dyni.
Kiedy rozkroimy dynię to nie ma rady, trzeba ją jak najszybciej zjeść. Spektrum możliwości jednak zawęża się w przypadku surowej diety. Jemy dynię w surówkach i słonych sosach/ dipach, ale jest jej tak dużo, że należało ją jeszcze gdzieś dyskretnie wepchnąć w dzienne menu. Wtedy dużo myślę ;-) i z tej dyniowej burzy w mózgu powstał właśnie oto taki deser.
Świetne wykorzystanie surowej dyni.
W blenderze zmiksowałam dynię z dwiema pomarańczami, dodałam dwie łyżeczki miodu (można zastąpić wszystkim innym słodkim) i zmielony wcześniej w młynku do kawy kokos (ok. 1 szklanka). Masę poprzekładałam porzeczkami bo wychodzi słodka. Wierzch posypałam karobem i rodzynkami. Deser włożyłam do lodówki na kilka godzin, kokos wtedy stężeje i masa robi się zbita.
Ilości dyni niestety nie zważyłam...nie za dużo i nie za mało ;-P :-).
Jeśli ktoś ma lepszy sprzęt bez problemu zblenduje dynię na krem a wtedy i cały deser będzie jak śmietanka ;-).
Pozdrawiam.
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Przełęcz Rohatka (Prielom)
To była wyprawa jednodniowa. Wyjazd o 3 nad ranem, przeszło 3 godziny jazdy samochodem, 10 godzin marszu i powrót późnym wieczorem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









