poniedziałek, 31 marca 2014

Dlaczego witarianizm???


DLACZEGO WITARIANIZM?




W poście tym chciałam krótko opisać dlaczego przeszliśmy na surowe jedzenie, tak sobie pomyślałam, że może to kogoś interesować ;-).

niedziela, 9 marca 2014

Sałatka z brokułem, porem itp. :-)


Cały czas jesteśmy na surowym. Teraz na dodatek robimy sobie trzy tygodnie bez cukru czyli żadnych świeżych i suszonych owoców, karobu, miodu itp. Na razie minął tydzień zobaczymy jak będzie dalej :-). Oczywiście robimy to nie bez powodu, być może niedługo poruszę ten temat.  

Tymczasem pyszna i pożywna sałatka. Nie pamiętam proporcji, podaję składniki dla osób, które szukają dobrego połączenia warzyw. 





POTRZEBNE BĘDĄ:

  • surowy brokuł (kilka solidnych różyczek)
  • dość duża część pora
  • sporo liści świeżego szpinaku
  • ogórki kiszone. Ja miałam akurat zaprawione kiszone tarte ogórki, taki gotowiec na zupę ogórkową (w lecie jeszcze jedliśmy zupy), mają one nieco inny smak, ale myślę, że starte zwykłe ogórki kiszone również świetnie się sprawdzą. 
  • zmielony słonecznik, około 1/2 szklanki
  • mielone siemię lniane
  • 3 ząbki czosnku
  • woda przegotowana
  • przyprawy wedle uznania: sól, zioła prowansalskie, papryka słodka itd.

Brokuł trzemy albo na tarce albo starannie rozdrabniamy nożykiem. Por kroimy w paski na ćwiartki. Liście szpinaku dzielimy rękoma na drobniejsze. Jeśli mamy całe ogórki to trzemy je na tarce o grubych oczkach jeśli takie jak ja to dajemy kilka łyżek. Czosnek przeciskamy przez praskę. Dodajemy pozostałe składniki, dobrze wszystko ugniatamy. Myśmy dogryzali jeszcze cebulę :-). 




Smacznego!!!



środa, 19 lutego 2014

Gęsta brokułowa zupa


Zjadaczowi "normalnego" jedzenia taka zupka może wydać się mało apetyczna :-), niestety muszę takie osoby rozczarować bo zupa jest naprawdę smaczna. Dla jednych to zwyczajny chłodnik, ale szczerze mówiąc nie specjalnie zmarzłam :-). 






POTRZEBNE BĘDĄ:

  • świeży brokuł, niecała jedna sztuka
  • pół czerwonej papryki
  • jedna niewielka cebula
  • ząbek czosnku
  • plaster selera (grubości ok. 1 cm)
  • podkiełkowane nasiona gryki. Suche nasiona wsypać na dno zwykłego słoja ( na wysokość ok. 1,5 cm od dna), zalać wodą, pozostawić na 15-20 min po czym wodę odlać. Wstrząsnąć słojem, żeby kiełki opadły na dno. Słoik postawić w ciemnym, niezbyt ciepłym miejscu (20-21 stopni). Po 12 -16 godzinach powinny mieć już minimalne kiełki wtedy ich używamy. Jak będą nieco bardziej podkiełkowane też jest ok.
  • 4-5 pieczarek
  • 3 duże ogórki kiszone
  • trochę soli (ok. 2 płaskie łyżeczki)
  • słonecznik łuskany ( 3-4 łyżki)
  • siemię lniane (3 łyżki)
  • przegotowana woda
Słonecznik i siemię lniane mielimy w maszynce do ziaren (siemię najlepiej dwa razy). 

Wszystkie pozostałe składniki rozdrabniamy i traktujemy blenderem. Z wodą ostrożnie, lepiej dolewać stopniowo aż do uzyskania pożądanej konsystencji. 

Nie trzeba oczywiście kurczowo trzymać się podanych przeze mnie składników. Jeśli ktoś nie ma kiełek to nic nie szkodzi, bez nich zupa też będzie dobra. 


Smacznego :-)




wtorek, 18 lutego 2014

Zupo-koktajl makowy :-)


Naszła mnie ochota na mak, na bardzo dużo maku.

Nie wiedziałam jak nazwać ten nowy twór, w konsystencji rzadki, czysty czyli bez kawałków do gryzienia, słodki - trochę głupio brzmi, ale niech jest zupo-koktajl.

Oczywiście opcji jest tysiące, można dodać np. orzechy jeśli ktoś lubi chrupać, migdały, kokos, figi albo jeszcze więcej bananów. 







Składniki oczywiście bez dokładnych proporcji :-) (dla jednej osoby): 

  • mak zmielony trzykrotnie (trochę więcej niż pół szklanki)
  • kilka daktyli (wcześniej można namoczyć)
  • dwie spore łyżeczki miodu
  • jeden większy banan
  • woda przegotowana, byle nie za mało i nie za dużo, u mnie może była to jedna szklanka albo i więcej. 
  • cynamon 
  • kilka kropli cytryny
Wszystko razem zblendować. 
Pewnie lepiej byłoby poczekać godzinkę aż mak trochę wpije i wszystko się przegryzie, ale ja musiałam zjeść już, natychmiast, od razu :-). 


Życzę słodkiego :-)



piątek, 14 lutego 2014

Przepyszne kuleczki


W Walentynki, których oficjalnie nie obchodzimy, zajadamy się zrobionymi dzień wcześniej kuleczkami. Tak, tak, tylko surowe składniki. Nie mogę niestety podać dokładnych proporcji, ale każdemu z Was z poniższych składników wyjdą równie smaczne i zdrowe kulkowe przysmaki :-). 







POTRZEBNE BĘDĄ:

  • mak 
  • daktyle namoczone w małej ilości wody (ja dałam trochę za dużo wody i kulki wyszły lekko lepiące co w niczym nam nie przeszkadzało)
  • wiórki kokosowe
  • słonecznik
Zblendowane daktyle + zmielony trzykrotnie mak + zmielone wiórki kokosowe + zmielony słonecznik. Wszystko razem zagnieść, uformować kuleczki, obtoczyć w kokosie, karobie, sezamie, czymkolwiek. Wstawić w chłodne miejsce na noc albo do zamrażarki na chwilę (wersja dla niecierpliwych). 

Można kombinować na milion sposobów, dodać olejek aromatyczny, sok z cytryny itd. itp. 

Smacznego :-)


czwartek, 13 lutego 2014

Kapusta z grzybami na surowo


Mój poprzedni post zaczął się słowami "chciałabym zaznaczyć, że zrezygnowaliśmy całkowicie z glutenu". A ten post zacznę tak: "chciałabym zaznaczyć, że zrezygnowaliśmy całkowicie z jedzenia poddanego obróbce termicznej". Nie zrezygnowałam z przegotowanej wody i czasem, może raz na tydzień albo dwa, ugotuję sobie kaszę jaglaną. Moja druga połowa od nowego roku nie je nic gotowanego, poza przegotowaną przeleżaną wodą. 

Na razie nie będę się wgłębiała w temat co, jak i dlaczego. Za krótko jesteśmy na surówkach, żeby komuś coś radzić i polecać.

Nasze przepisy witariańskie na pewno nie są zbyt wymyślne, drogie i tropikalne. Staramy się korzystać w większości z warzyw i owoców naszej strefy klimatycznej co nie znaczy, że nie jemy czasem bananów, kokosu czy innych egzotycznych produktów.

Póki co przepis na pyszną kapustę z grzybami :-).





KAPUSTA Z GRZYBAMI
  • 3 mniejsze garści kapusty kiszonej (najlepiej swojej); soku nie odciskać. 
  • 4-5 pieczarek
  • 1 marchewka
  • pół cebuli
  • ząbki czosnku (wedle uznania)
  • kilka świeżo zmielonych ziaren jałowca ( u nas 5 kulek, ale następnym razem dam 2 więcej)
  • odrobina świeżo zmielonego kminku
  • świeżo mielone siemię lniane (ale nie w elektrycznym młynku do kawy); ok. 3 duże łyżki stołowe
  • świeżo mielony słonecznik ( ok. 3-4 łyżki stołowe)
  • mielone suszone grzyby ( u nas podgrzybki mała garść, ale następnym razem dodam więcej. Nie będę ich również mieliła tylko poszatkuję drobno nożem, zaleję wodą i pozostawię na noc)
  • Przegotowana woda jeśli surówka jest zbyt sucha
  • Potem indywidualnie przyprawy: słodka papryka, tymianek. 

Marchewkę trzemy na tarce o małych oczkach, pieczarki też choć można kilka przetrzeć na dużych albo pokroić w plastry, można dodać ich też więcej. Cebulę pokroić w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę. Wszystko razem zagnieść dłonią i gotowe. Kto chce może pozostawić na jakąś godzinę "do przegryzienia". Naprawdę pyszna. 


Smacznie i zdrowo :-)


środa, 25 grudnia 2013

Wegańskie święta bez glutenu i cukru :-)


Na początku chciałam zaznaczyć, że zrezygnowaliśmy całkowicie z glutenu, tzn. że nie piekę już dla nas chleba na zakwasie, że makówka będzie bez bułek, że pierogi nie będą gumowe, że nie będzie prawdziwego sernika. Zamiast pieczywa w naszym jadłospisie pojawiła się kasza jaglana, kiełki z soczewicy i gryki, więcej suszonych owoców. Ale o tym może w innym poście.

Czy pakowanie w siebie ogromnych ilości jedzenia ma sens? Przecież połowa tego co zjemy pewnie nie zostanie nawet odpowiednio strawiona. Pomimo, że opychanie się na święta jest dla mnie głupotą znowu to zrobiliśmy, objedliśmy się, ale uwaga...zdrowo. Nie było ryb, śledzi, mąki z glutenem, margaryny, masła, mleka, cukru czyli wszystkiego bez czego normalny "żarłok" nie wyobraża sobie świąt. U nas święta były smaczne jak nigdy. Potraw mogło być zdecydowanie więcej, ale po co? I tak z trudem przychodzi nam zjedzenie tego co sobie przygotowaliśmy.

Święta w trakcie więc przepisy nikomu się już nie przydadzą, ale niech to będzie taka notka na przyszły rok, jak w zeszycie z przepisami z tą różnicą, że są obrazki :-). Dobrze będzie zajrzeć tu i przypomnieć sobie klimat, jedzenie i całą tę świąteczną otoczkę. Pewnie za rok nasze menu będzie wyglądało całkiem inaczej.


To co jedliśmy w takim razie? Już piszę.