niedziela, 17 sierpnia 2014

Jak się mają rowery w Holandii.


HOLANDIA = ROWER




Rowery i jeszcze raz rowery, wszędzie ich pełno. Pełno też ścieżek rowerowych bo rowerzystów jest tak wielu, że przeszkadzaliby w ruchu drogowym. Nie wiem co było najpierw czy rowerzyści czy ścieżki rowerowe? Wydaje mi się, że to pierwsze. Często spotykam się z przekonaniem, że Polacy wsiadaliby częściej na rowery gdyby było po czym jeździć...a może nie ma u nas ścieżek bo nie ma rowerzystów?
Inną wymówką jest to, że "u nas są górki". Jestem jednak święcie przekonana, że ilość rowerzystów w Holadnii nie zmniejszyłaby się gdyby nagle wyrosły w ich kraju góry.

Mentalność tych ludzi jak ich kultura znacznie różni się od naszej (śląskiej/polskiej). Tutaj ludzie się nie wstydzą, nie przejmują się co powiedzą o nich inni bo inni też wyglądają inaczej :-). Chciałabym, żeby i Polacy nabyli taką umiejętność użytecznego myślenia. Tu się nie liczy jak co wygląda tylko czy spełnia swoją funkcję. Rower służył od zawsze do przemieszczania się i do przewożenia towarów. Nie wiem dlaczego nagle zakres funkcji roweru zmniejszył się w Polsce do minimum. Dziś na rowerze jeździ się u nas rekreacyjnie, oczywiście na sportowo i od czasu do czasu.

Pamiętam jeszcze czasy kiedy na wsi rowerem starsze pokolenie przewoziło wszystko: ziemniaki w workach, pranie na magiel, gałęzie, pełne torby niewiadomo czego. Nawet kiedy chodziłam do podstawówki tłumy dzieci dojeżdżały do szkoły na dwóch kółkach, które zostawiały przy posesjach blisko szkoły.

U nas tradycja rowerowa zanikła a w Holandii ludzie nie dają robić się w bambuko i jeżdżą ile w lezie i przewożą co się da. Zmieniła się trochę nasza mentalność z użytkowej/logicznej/prostej na nielogiczną i nieużytkową. Sama moja babcia jeszcze kilka lat temu woziła bez skrępowania pranie na magiel starym wózkiem dziecięcym - dziś nie pokazałaby się z nim na drodze.

Co się dzieje kiedy zaczyna padać? Nic. Ludzie jadą dalej. Większość ma coś przeciwdeszczowego, ale jest również wielu mokrych co nie przejmują się deszczem. Jakieś ubranko przeciwdeszczowe warto zawsze mieć ze sobą o czym przekonaliśmy się ostatnio kiedy to w drodze do pracy nastąpiło tzw. urwanie chmury. Na szczęście wcześniej zainwestowaliśmy w odpowiednie odzienie :-).

Na rowerach jeździ się tu do pracy, do szkoły, na dodatkowe zajęcia, na spotkania ze znajomymi, na zakupy. Jeśli ktoś ma dzieci pakuje na rower dzieci, jedno z przodu jedno z tyłu. Jeśli ma ich więcej pakuje ich do przyczepki rowerowej i jedzie. Tak zwyczajnie, po ludzku, tak jak na zdjęciu poniżej.



Jeśli ktoś ma coś do przewiezienia pakuje na rower i też jedzie:






Jeśli nie ma przyczepki radzi sobie inaczej:


Ostatnio chłopak przewoził nawet wiolonczelę czy kontrabas, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia.Zauważyłam, że normalne jest tu również wożenie pasażera na bagażniku rowerowym. Często pary/małżeństwa tak robią. Facet jedzie powoli rowerem a kobita dolatuje i chop na bagażnik i tak jadą, ona w szpilkach a on w garniaku. Siada oczywiście bokiem a nie okrakiem. Niestety też nie zrobiłam zdjęcia w każdym bądź razie jest to tu normalne.

 Rowery są przeróżne.




Każdy jest charakterystyczny na swój sposób, wiele jest odzwierciedleniem charakteru posiada. Rowery mają tu przeróżne torby/koszyki do przewożenia bagażu:




Jazda w sukience? Nie ma sprawy:



A co się dzieje z rowerami porzuconymi, starymi, niechcianymi? Stoją. Co jakiś czas po mieście przejeżdżają pracownicy, którzy na wszystkie napotkane rowery przywieszają specjalne kartki. Po jakimś czasie (nie wiem dokładnie czy tydzień, dwa czy miesiąc) przejeżdżają tą samą trasą i zbierają te rowery, na których karteczki nadal wiszą.





Poniżej mała galeria rowerowa, szkoda, że biała barierka trochę przeszkadza, ale siedzieliśmy akurat po drugiej stornie kanału i nie było możliwości fotografowania z innej perspektywy.



Chciałam pokazać jak proste i nieskrępowane może być używanie rowera. Jest to naprawdę zdrowy i mega tani środek transportu więc wsiadajcie na rowery, nie przejmujcie się, że ktoś "coś" pomyśli i dawajcie przykład. Tak bardzo chciałbym, żeby ta kultura rowerowa wróciła do naszego kraju. Na razie zmierza to w złym kierunku bo wiele osób potrzebuje "specjalnego" sprzętu, żeby z domu wyjechać: mega drogi rower, super ciuszki, jakieś kaski, może ochraniacze, urządzenia do mierzenia km, pulsu i Bóg wie czego tam jeszcze. NIE! Nie potrzebujecie tego wszystkiego, rower ma wam tylko służyć do przemieszczania i przewożenia. W Holandii nawet dzieci nie mają kasków bo po co? Czy kiedyś ludzie mieli takie problemy?

Przypomnę jeszcze, że jazda na rowerze ma dobroczynny wpływ na środowisko i na nasze zdrowie.



O rowerach pisałam również tutaj:




Pozdrawiam :-)



4 komentarze:

  1. Kurcze, nie znam Was a juz Was lubię:) ja uwielbiam rower, mam stary, zdezelowany a śmigam gdzie się da:) mam problemy z kolanami i tak naprawdę rower ratuje mi często zdrowie. Oby w Polsce było więcej ścieżek, bo czasem czuję sie jak intruz i na ulicy i na chodniku:(
    pozdrawiam Was
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce też czuję się jak intruz na rowerze, ale trzymam mocno kciuki za takich ludzi jak Ty i ja, oby do przodu i z uśmiechem ;-).

      Usuń
  2. Witaj :) Nie mogę sie zgodzić że tradycja rowerowa w Posce zanika - rowerów jest coraz więcej i wcale nie mam na myśli rekreacji tylko dojazdy do pracy. Jeżdżę od 4 lat do pracy i spotykam coraz więcej osób na drodze. Tak przynajmniej jest w mieście, Ty piszesz z perspektywy wsi. Faktycznie, to może robić różnice. Ścieżek też jest coraz więcej, choć moim zdaniem są robione bez głowy zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa. Np droga rowerowa ciągnąca się na przestrzeni 1 km w dół zakończona znakiem "ustąp pierszeństwa" bo tamtędy wyjeżdzają samochody z drogi gruntowej z pobliskich działek. Tylko że samochód przejeżdża 1 na godzinę, gdzie w tym samym czasie przeleci z 30 rowerów. Uderzyło mnie w Twoich zdjęciach to że nie ma nikogo w kasku ! W Polsce, w mieście jest jakiś szał na jeżdżenie w kaskach ! Ja rozumiem że to chodzi o względy bezpieczeństwa, ale moim zdaniem jest to podejście do bezpieczeństwa od dupy strony. I jeszcze na koniec przykład Francji - chyba od tego roku wprowadzono tam prawo, które gwarantuje Co dodatek finansowy od państwa jeśli swoją drogę do pracy pokonujesz rowerem :) Nie pamiętam jakie były stawki, ale jak przeliczyłem to na swoje jeżdżenie, to wyszło mi 1000 euro za pół roku, 30 km, średnio 4x w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ty piszesz z perspektywy wsi. Faktycznie, to może robić różnice."

      Na wsi jeździło kiedyś naprawdę więcej rowerów, byle jakich: składaków, pordzewiałych, nie ładnych i ładnych. Obecnie na składaku czy jakimś byle jakim rowerze młoda kobita czy młody chłopak się nie pokaże. Ścieżki rowerowe jeśli są to naprawdę krótkie odcinki i robione tak jak piszesz bez pomyślunku. Kaski to dla mnie jakiś absurd, widocznie ktoś miał mało pieniędzy i zrobił na tym dobry interes. Pokolenie mojego dziadka jeździło pijane na rowerach i nikt sobie nigdy krzywdy nie zrobił. Tutaj (Holandia) w kaskach jeżdżą jedynie wyrafinowani kolarze-sportowcy. Młode mamy wożą naprawdę malutkie (może kilku miesięczne) dzieci w chustach albo specjalnych nosidełkach na klatkę piersiową czy plecy. Małe dzieci biegają tu ubrane w krótki rękawek i bez czapek w jesienne chłody, czasem w deszczu dlatego mało chorują. U nas dzieci są w ciepłe dni tak opatulone, że później jak tylko trochę zawieje to już gorączka. Dlatego pewnie ze mnie taki zmarzluch. Kiedy ja jeździłam tu w czapce i kurtce zimowej niektórzy Holendrzy mieli tylko sweterki albo krótkie rękawy. Gdybyś teraz przeprowadził się do Francji to byś był bogaty ;-) (no trochę przesadziłam :-)). Bardzo ekologicznie myślą Ci francuzi, zanim Polska weźmie z nich przykład to pewnie jeszcze jedno stulecie minie :-).

      Usuń