poniedziałek, 19 stycznia 2015

A jak przestanę jeść mięso to schudnę??? Moja odpowiedź i kilka wskazówek ;-)


Uwaga, to będzie dłuuuugiiii post ;-P - tylko dla wytrwałych, zmotywowanych prawdziwych twardzieli ;-).

Mięsa nie jem od końca 2009 roku, mamy już początek 2015 i tak sobie myślę, że 5 lat to naprawdę sporo. Moje menu jest teraz praktycznie całkowicie surowe, nie wliczając picia kawy i kilku grzeszków typu: czarna czekolada czy sporadycznie trochę chipsów. Cała moja dietetyczna przygoda zaczynała się oczywiście od wegetarianizmu.

Mogę śmiało powiedzieć, będąc już tak daleko, że wegetarianizm i weganizm to naprawdę bułka z masłem. Jeśli mówię komuś, że nie jem mięsa a jedynie surowe warzywa i owoce to mam wrażenie, że większość po prostu nie dowierza. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie jem chleba, bułek i żadnego innego pieczywa, jogurtów, serków, gotowanych zup, ziemniaków, fasoli, grochu, itd. Jedynie zdanie, które większość jest w stanie zapamiętać i sobie uświadomić brzmi: nie je mięsa. Okazuje się, że można, więc tym bardziej możliwe jest życie bez produktów pochodzenia zwierzęcego (weganizm). 




Krowy, byki, konie, barany, słonie, żyrafy też nie jedzą mięsa i jakoś mają się dobrze...no, gdyby nie ludzie.  


Wielu ludzi z nadwagą ma problem ze zrzuceniem kilogramów. Szukają najprostszej drogi, takiej bez większych wyrzeczeń. Jeśli jednak przestaniesz traktować wyrzeczenie jako wyrzeczenie i pozwolisz wszystkiemu "płynąć" to dasz radę bez problemu. Niestety cały przemysł spożywczy zawładną naszymi kubkami smakowymi do tego stopnia, że jedzenie stało się nałogiem.

Często ludzie zadają mi pytanie czy jak zrezygnują z mięsa to schudną? Odpowiedź jest niżej, najpierw jednak wyjaśnię pewne kwestie.

Na początek wkleję cytat ze strony Dietetyczna.Gazetka.eu gdzie wypisane są skutki nadwagi, być może nie każdy zdaje sobie z nich sprawę:
  • Zaczyna się od zbyt ciasnych ubrań. Potem właściwie cała zawartość szafy nadaje się tylko na strych. Zaczyna ci być wszystko jedno, w co się ubierasz… i tak we wszystkim wyglądasz grubo.
  • Ciężkie ciało sprawia, że zniechęcasz się do wielu ciekawych zajęć. Niektóre czyni wręcz niedostępnymi dla ciebie – np. wędrówki po górach, gra w tenisa… Wiele tracisz.
  • Jeżeli wcześniej byłaś/byłeś osobą atrakcyjną, niekorzystna zmiana wyglądu odbija się bardzo niekorzystnie na twojej psychice.
  • Ciężkie ciało obciąża stawy - im dłużej, tym bardziej są one nadwyrężone i w końcu zaczynają odmawiać posłuszeństwa – protestując bólem. Zaczyna się od dyskomfortu z poruszaniem, a potem… blogi odchudzających się pełne są opowieści o endoprotezach stawów kolanowych, operacjach.
  • Choroby układu krążenia są wprost zależne od wagi: osoby otyłe muszą mieć kłopoty z całym systemem naczyń krwionośnych, który nie może podołać w obsłudze dużego ciała. Serce po prostu się męczy. Jeżeli mu nie pomożesz, wkrótce może nie wytrzymać… U grubasów rokowania po zawale serca są gorsze niż u osób przeciętnej wagi.
  • Miażdżyca tętnic u osób otyłych pojawia się znacząco wcześniej.
  • Otyłość zwiększa ryzyko cukrzycy
  • Otyłość często łączy się z kamicą żółciową, jednocześnie zwiększając ryzyko podejmowane podczas operacji.
  • Umieralność grubasów jest przeciętnie o połowę wyższa od średniej populacji
Oczywiste jest, że proponuję wszystkim wyeliminowanie mięsa z jadłospisu bo zależy mi na tym, żeby jak najmniej stworzeń cierpiało. Nie należę do tych, którzy oblewają się czerwoną farbą i protestują przeciwko ubojowi zwierząt, nie podsyłam nikomu filmików z rzeźni itd. itp. Jednak niesamowicie boli mnie kiedy ktoś przestaje jeść mięso jedynie ze względu na swoją wagę (choć dziękuję i za to, bo obroty przemysłu mięsnego zaczynają wtedy spadać). Być może jakiś czas bez mięsa uświadomi temu komuś jaką krzywdę wyrządza się bezbronnym zwierzakom a być może nie i do mięsa znowu wróci.

Obecnie jedzenie mięsa jest dla mnie czynnością tak bezcelową i bezsensowną....że trudno mi nawet opisać jak bardzo. To jak świadome działanie na swoją szkodę i na szkodę zwierząt, to jak zabijanie siebie powoli bo przecież na coś trzeba umrzeć. Do wyboru masz kilka opcji, zależy, który narząd zacznie siadać pierwszy: Wątroba? Nerki? Jelita? Żołądek? Może wolisz raka? A może zawał? Może cukrzyca? To się okaże już niedługo. Jeśli nie zależy Ci na dłuższym życiu to ok, wybór należy do Ciebie. Mnie na długim i zdrowym życiu zależy bo nie życzę sobie, żeby ktoś wymieniał mi pieluchy w wieku 80 czy 90 lat. U wielu jeszcze wcześniej.

Nie są mi obce drwiny i głupie dogadywania. Spotykałam się z tym nie raz. Obecnie nie robi to na mnie aż tak wielkiego wrażenia bo jestem całkowicie przekonana o słuszności swojego wyboru, ale dawniej bywało różnie. Najbardziej bolały docinki rodzinne (wiem, że wielu wegan miało i ma ten sam problem). To niesamowite jak rodzina potrafi w kilka sekund zrównać z ziemią wielki entuzjazm. Trzeba jednak zrozumieć te zmartwienia, ich obawy, że padniesz, zachorujesz, albo jeszcze co innego bo fantazja ludzi jest nieskończona. Taki okres niestety trzeba przetrwać, przeczekać, być cierpliwym, znosić ze stoickim spokojem. To czas kiedy czujesz się naprawdę dziwnie, jak jakiś nawiedzony "mesjasz" głoszący na ulicach Nowego Jorku, że on jeden jedyny ma słuszność a niestety większość go wyśmieje. Musisz zrozumieć dlaczego twoi rozmówcy cię nie rozumieją, postawić się na ich miejscu. Ludzie zazwyczaj nie lubią kiedy coś dzieje się nagle, kiedy coś burzy ich dotychczasowy schemat. Wszelkie zmiany są możliwe, ale wprowadzane stopniowo często przez bardzo długi okres czasu.




Jeszcze raz podkreślam, że nikogo na siłę do zmiany diety nie namawiam, jeśli coś zmienisz to tylko z własnego wyboru.


Najczęściej zadawane pytania i kilka dobrych rad:


1. Czy schudnę jeśli przestanę jeść mięso?
Jeśli odstawisz mięso schudniesz, ale nie tyle ile byś chciał/a.
To że odstawisz mięso nie spowoduje, że za miesiąc będziesz chodzącą gwiazdą fitness. Nie jedzenie mięsa ma szersze znaczenie. Mięso wpływa na układ nerwowy, powoduje gnicie w jelitach, zatyka je. Ludzie jedzący mięso są bardziej nerwowi i agresywni. Zwierzęta nie chcą umierać. Przypomnij sobie co dzieje się z Twoim ciałem kiedy odczuwasz strach - jesteś spięty, w organizmie zachodzi wiele chemicznych zmian obronnych. To może trudne do zrozumienia, ale mięso zwierzęce przesycone jest strachem i na pewno nienawiścią do ludzi (wiedząc, że idziesz na śmierć też nie byłbyś zadowolony). Kiedy przestaniesz jeść mięso naprawdę pomożesz swojemu organizmowi, odetchnie z ulgą, ale jeszcze sporo czasu minie zanim wydali całą gnijącą padlinę. Przede wszystkim jednak przestajesz być mordercą, uratujesz w ten sposób kilka istnień a jeśli inni pójdą w Twoje ślady to tych istnień będzie jeszcze więcej. Nie fajnie jest mieć czyjąś krew na rękach. Oczyścisz swoje sumienie, to naprawdę wielka ulga.

2. A czym zastąpię mięso?
Wszyscy szukacie zamienników mięsa. Po co? Nie ma zamiennika. Zaczynacie zjadać jeszcze więcej smażonego niż przedtem: klopsy, kotlety sojowe, zapiekanki, pizze, placki, frytki itd. itp. Nie schudniecie wtedy. Mięso się po prostu eliminuje i na tym koniec.

3. Czy będę bardzo słaby po odstawieniu mięsa?
Oczywiście po odstawieniu mięsa można czuć się osłabionym (ja tego nie miałam, ale ja byłam przekonana, że mięso nie jest mi potrzebne) wtedy organizm się oczyszcza, ale jest to krótkotrwałe.  Jest to bardziej wina psychiki niż braku mięsa. Jeśli ktoś był przekonany, że mięso daje siłę i nagle przestaje go jeść to organizm podświadomie robi wszystko, żeby wrócić do starych nawyków więc WYDAJE CI SIĘ, że słabniesz.

4. Przejadanie się.
To jest wielki problem ludzi, którzy przestają jeść mięso. To był i nasz problem kiedy przechodziliśmy na witarianizm. Powiedziałabym nawet, że jest to jakiś rodzaj paniki, jesteśmy świadomi, że coś wyeliminowaliśmy i z góry zakładamy czarny scenariusz. Lepiej jest nie jeść nic niż się przejadać. Zbyt częste jedzenie powoduje, że organizm nie zdąży strawić śniadania bo już wciskasz kolejną sałatkę czy zapychasz się bananami. Nie, nie tędy droga.

5. Zbyt dużo tłuszczów.
Tłuszcz niestety szkodzi. Spróbuj nie jeść nic tłustego przez cały tydzień. Po tygodniu kup sobie paczkę orzeszków. W połowie zrobi Ci się tak niedobrze, że orzechy odstawisz. Twój organizm sam Ci mówi, że zjadłeś za dużo! A ludzie opychają się orzechami, awokado, olejami itd. itp. Potem narzekają na to, że dieta im nie służy bo mają albo biegunki albo zaparcia, cały czas wydęty brzuch i gazy. Nadmiar tłuszczu jest też prawdopodobnie przyczyną candidy.

6. Odpowiednio komponuj menu. Im prościej tym lepiej.
Nie łącz zbyt wielu składników w sałatkach, im prostsze tym lepiej będą się trawić. Jest kilka prostych zasad, które pomogą Ci uniknąć przykrych dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Poszukaj o łączeniu warzyw, owoców i tłuszczów, o komponowaniu posiłków; informacji na ten temat jest sporo.

7. Badania.
Pytano mnie też czy robiłam jakieś badania. Nie, nie robiłam bo czuję się świetnie. Z tego co czytałam, osoby, które badania robiły miały wszystko w normie. Z czystej ciekawości zrobię jak będę miała czas i możliwości.

8. To skąd macie siły?
Z warzyw i owoców. A jeśli się nimi nie przejadamy to mamy tych sił jeszcze więcej. Jeśli się przejadasz to ciało potrzebuje więcej energii i czasu na trawienie więc brakuje Ci sił - coś za coś. "Na szczęście" dziś są energetyczne drinki, batony, kawa, po których spożyciu na chwilę dostajesz powera.

9. To co jecie np. na obiad?
Surówki. Nigdy się nie nudzą. Zawsze wychodzą inne. Na śniadanie jakieś słodkie owoce między tym trochę orzechów, dużo zieleniny. Weganie mają znacznie szersze pole do popisu. Gotowanych czy pieczonych wegańskich przepisów jest cały internet.

10. A ryby jecie?
Nie, nie jemy ryb bo to też są zwierzęta.

11. Ale przecież rośliny też czują!
Hello! Jest ktoś mądrzejszy do rozmowy?!

12. Nasi dziadkowie też jedli mięso i jakoś se dobrze radzili.
Tak. Tylko mało który dożył bezchorobowo setki. Poza tym oni jedli trochę bardziej ekologicznie, mieli swoje, dużo pracowali. Jeśli chodzi o odległe czasy przedwojenne to wątpię, żeby na stole codziennie było mięso. Mój dziadek w czasie wojny mięsa nie jadł prawie wcale a przeżył.

13. A dzieciom też nie będziesz dawała mięsa?
Absolutnie. Ani mięsa ani żadnego zwierzęcego mleka i jego pochodnych.

14. Bardzo ważna moja uwaga: NIECH CI PALMA NIE ODBIJE!!!
Jak czytam, że witarianie wstrzykują sobie w żyły witaminę B12, że szukają minerałów i składników w różnych drogich pochodzących z kosmosu warzywach i owocach, używają jakiś cronometrów, muszą zjeść drogą spirulinę czy coś tam bo niby jest kosmicznie zdrowa, że nadużywają białka...to sobie myślę, że taką postawą jedynie odstraszają niż zachęcają. A jedzenie powinno być tak proste jak przyroda i dostępne dla każdego.
Są i tacy, którzy żyją na samych zupkach chińskich, tacy są bladzi i chudzi, słabną i dają zły przykład diety wegetariańskiej/wegańskiej. I odwrotnie, są wegetarianie/weganie otyli, opychający się wszystkim byle nie zwierzęcym.

15. Ale ja nie zabijam.
Na pewno?


Wegańska kuchnia proponuje tyle przeróżnych dań, że od przepisów może głowa rozboleć. Bez problemu zrobisz wegański rosół, grochówkę, bigos, kapuśniak, fasolkę po bretońsku, rybę po grecku, flaczki, torty, ciasta, praliny itd.itp. Poza tym internet tak naprawdę nie jest tu aż tak potrzebny, owszem, pomaga, ale jeśli powiesz sobie, że robisz jedzenie bez produktów odzwierzęcych to takie jedzenie będziesz robił/a. I tyle.

Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu to wyeliminowanie mięsa i glutenu z jadłospisu będzie zmianą samą w sobie a dodatkowo przyniesie sporo innych pozytywnych zmian. W końcu od tego co jesz zależy Twoje życie. Czy jesteś tego świadomy? Czy tylko mówisz: tak, wiem. 

Ludzie odżywiają się światłem a Ty boisz się, że umrzesz z głodu jak wprowadzisz więcej surówek i przestaniesz jeść mięso ;-).


I przerwa na kilka obrazków, żeby za nudno nie było ;-)

Ja też kiedyś byłam małym prosiaczkiem (liceum/studia). Może nie byłam gruba, ale na pewno miałam lekką nadwagę. Problemy ze skórą, z głową ;-P i wiele innych. Dodam, że ćwiczyłam praktycznie codziennie średnio jedną godzinę (w dni kiedy wracałam wcześniej do domu). Efektów nie było. 





Jak dla mnie MASAKRA! Prawdziwa Wenus. I znajdź tu chłopaka z takim wyglądem ;-)

Później pofarbowałam i ścięłam włosy, zaczęłam się trochę lepiej ubierać itd.Jak pisałam wyżej nie byłam gruba, moim problemem były zbite masywne uda i tyłek, no i lekka nadwaga ( przy wzroście 152 cm waga wahała się między 52-55 kg). Odnośnie zdjęcia poniżej powiecie: Dziewczyno, czyś ty na głowę upadła? Przecież miałaś normalną figurę, z czego się chciałaś odchudzać, to jakaś obsesja? No tak, ale  ważniejsze zawsze dla mnie było samopoczucie, nie czułam się dobrze w swoim ciele, byłam spowolniona i ociężała, miałam zaparcia i inne fizyczne problemy, o których na razie nie będę pisała. Kto wie jakbym dziś wyglądała gdybym nie zaczęła inaczej jeść. Raczej nie wychodziłoby mi wmawianie sobie, że z otyłością jest mi dobrze, że mój celulit jest zarąbisty, i że w ogóle jest super. Amerykański schemat nie bardzo do mnie pasuje.




Dobra, koniec obrazków. Teraz odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie:



To co zrobić, żeby schudnąć?!

Zasady są proste. 

  1.  Musisz być zmotywowany/a a nie zmuszony/a. Każda dieta się kiedyś kończy. Tu trzeba zmienić punkt widzenia w życiu i pewne przyzwyczajenia już na stałe. 
  2.  Przestań jeść mięso 
  3.  Przestań pić mleko (i jego pochodne: sery, jogurty, maślanki itd)
  4.  Odstaw gluten (głównie mąka pszenna)
  5.  Ogranicz produkty smażone (najlepiej wyeliminuj całkiem; pieczenie jest nieco zdrowsze)
  6.  Jedz mniej tłuszczy, nawet te surowe (orzechy) w większej ilości szkodzą i tuczą
  7.  Wprowadź do diety więcej surowych owoców i warzyw ( może nie wiesz, że takie warzywa jak: brukselka, cukinia, dynia, kalafior, jarmuż, brokuł, buraczek czy seler je się też na surowo!!!!) 
  8.  Zacznij się troszkę więcej ruszać. Nie jest to wymagane, ale jednak trochę ruchu daje poczucie, że jest się jeszcze człowiekiem. 
  9. Wyrzuć telewizor - opcjonalnie ;-)
  10.  Zastąp cukier rafinowany bananami, daktylami, figami, czarną czekoladą, miodem, syropem klonowym. Słodyczy bez cukru jest tysiące w internecie.
  11.  Nie przejadaj się, dopiero po krótkiej głodówce zrozumiesz jak niewiele potrzebujesz. 
  12.  W początkowym okresie pij dużo wody (płynów) ponieważ Twój organizm będzie wydalać toksyny a to mu w tym pomoże.
  13. Bardzo ważne jest staranne gryzienie. Im dłużej żujesz tym szybciej i lepiej się wszystko trawi. Poza tym poczujesz sytość nawet po misce surówki. Wyrób w sobie taki nawyk. To ważne!
  14. Nie licz kalorii po prostu jedz zdrowo. 
  15. Jedzenie to jedynie paliwo dla Twojego organizmu, nie myśl o nim cały dzień. 
W skrócie można powiedzieć: Po prostu weź się w garść i zacznij działać.

Schudniesz na pewno, ale za swoje decyzje i zdrowie odpowiadasz zawsze sam.

Najlepiej wprowadzaj wszystko stopniowo nie będziesz wtedy słaby a Twój organizm zacznie się powoli odtruwać. Na początek najlepiej odstawić mięso i mleko, wprowadzić więcej warzyw i owoców, ograniczyć smażenie, jedzenie długo i dobrze przeżuwać . Później przestań jeść gluten, albo przynajmniej nie kupuj nic co jest zrobione na mące pszennej. Zacznij czytać składy na produktach, posiedzisz trochę dłużej w sklepie, ale wyjdzie Ci to na dobre. Czytaj w tym okresie dużo książek o weganizmie, o wpływie glutenu na człowieka, o osiągnięciach tych, którzy już tę drogę przeszli, szukaj wegańskich przepisów...to wszystko bardzo motywuje do działania. Obiecuję, że pewnie nie jedną informacją się zaskoczysz. 

Jednak prawdziwie motywujące jest kiedy osoby starsze zaczynają "coś robić" ze swoją dietą i ciałem. Wtedy i młodzi się mobilizują ;-). I to jest patrzenie przyszłościowe, to jest dbanie o zdrowie następnych pokoleń a nie wykładanie kasy na lekarzy, szpitale i różne drogie zabiegi. 


Kilka dobrych rad i ciekawostek ode mnie:
  1. Tak, surowe pieczarki są jadalne. Niezastąpione w sałatkach i surowych zupach. 
  2. wiele dzikich roślin jest jadalnych, warto dodawać je do sałatek czy szejków
  3. mleko można zrobić z migdałów, kaszy, kokosu, orzechów włoskich, laskowych, nerkowców, migdałów itd. 
  4.  z kaszy gryczanej i jaglanej (obie są bezglutenowe) można wyczarować cuda.
  5.  wiele sklepowych suszonych owoców zawiera dwutlenek siarki, który jest szkodliwy i olej, który jest zjełczały. Prażone i solone orzeszki nie są zdrowe! 
  6.  w puszkach (groszek, kukurydza, fasola, przeciery itd.) znajduje się rakotwórczy bisfenol
  7.  pasternak to nie to samo co pietruszka
  8.  komponowanie sałatek i surówek wcale nie jest drogie. Kapusta, cebula, marchewki, seler, pieczarki, por itp. wcale nie kosztują majątku. 
  9.  nie potrzebujesz specjalistycznego sprzętu, zwykły nóż, tarka, deska i ewentualnie blender Ci wystarczą.
  10.  nie jedz soi, jest przereklamowana a do tego genetycznie modyfikowana
  11.  wysiany słonecznik ścięty po rozwinięciu dwóch liści, dodany do sałatek jest naprawdę smaczny. 
  12.  w miarę możliwości uprawiaj swoje warzywa i owoce; rób własne przetwory
  13.  kapusta kiszona a kwaszona to co innego, tak samo ogórki kwaszone i kiszone
  14.  zacznij czytać składy na produktach
  15.  majonez i smalec można zrobić bez użycia jajek i tłuszczu zwierzęcego (majonez z ziemniaków a smalec z fasoli),
  16.  kaszy jaglanej nigdy nie mieszaj podczas gotowania, możesz doprowadzić ją do wrzenia i schować pod pierzynę albo koce, tam dojdzie a ty zaoszczędzisz energii. 
  17.  z gotowanych warzyw na wywar możesz zrobić pastę do chleba albo sałatkę. 
  18.  banany, daktyle, bataty to warzywa wysoko skrobiowe. 
  19.  wiele przypraw posiada w składzie glutaminian sodu - nie używaj takich przypraw
  20.  używaj soli morskiej
  21.  zastąp ocet spirytusowy octem jabłkowym, z pestek winogron, cytryną itd. itp. 
  22.  warzywa o ciemnozielonym zabarwieniu mają więcej chlorofilu i więcej wartości
  23.  ananas, truskawka, pomidor, kiwi itp. należą do owoców kwaśnych
  24.  słuchaj swojego ciała, jeśli nie jesteś głodny nie jedz widocznie wtedy Twój organizm potrzebuje energii na coś innego niż trawienie być może akurat zapobiega rozprzestrzenieniu się jakiejś infekcji
  25.  po odstawieniu mięsa nie zaczną wypadać Ci włosy i nie będziesz mieć anemii (chyba, że będziesz żywić się jedynie bułkami ;-)
  26.  nie popadaj w skrajności, jedzenie samych zupek chińskich i pszenno-drożdżowych ciast jest przejawem jedynie głupoty
  27. uważaj na włoski na owocach opuncji
  28. brukselkę do sałatki szybciej zetrzesz na tarce o małych oczkach niż pokroisz nożem
  29. dowiedz się jak wygląda dojrzałe awokado
  30. . Dbaj o zęby. Zakwaszenie organizmu powoduje psucie zębów. Jedz tylko dojrzałe owoce i warzywa (np. banan musi mieć kropki; jeśli po zjedzeniu ananasa, jabłka albo kiwi szczypie Cię język tzn. że owoc jest niedojrzały)
  31. Nie panikuj, że możesz mieć za mało białka. Białka będziesz mieć na pewno pod dostatkiem. A jeśli faktycznie się boisz to jedz nasiona konopi, w nich jest wszystko. 
  32.  Sam szukaj wiedzy i wybieraj najlepsze dla siebie opcje. 
  33. Teoretycznie nie powinno się łączyć bardzo słodkich owoców z tłuszczami; słodkich owoców i kwaśnych; powinno się jeść najpierw owoce a potem surówki; pić przed posiłkiem albo godzinę po....ale to już zależy od Ciebie. Zawsze możesz sprawdzić jak to na Tobie działa, albo poszukać więcej informacji.
  34.  Namoczone suszone owoce i orzechy są lepiej przyswajalne. 
  35. Szkoła, lekarze, naukowcy, rodzice i dziadkowie też się mylą. 
  36. Jeśli jesteś zestresowany/a, zmęczony/a życiem, masz problemy z zaśnięciem, nie radzisz sobie ze stresem, masz negatywne myśli - zapal sobie wieczorem zioło, zobacz jakąś dobrą komedię albo śmieszne filmiki i idź spać z uśmiechem na twarzy i łzami w oczach...ze śmiechu oczywiście./ opcja dostępna jedynie dla mieszkających w Czechach i Holandii. 
  37. Najwięcej wapnia ma mak.
  38. Najwięcej składników wypłukuje z organizmu stres. 
  39. Fazy księżyca mają wpływ na nasze samopoczucie i rozwój roślin.
  40. Leonardo da Vinci, Lew Tołstoj, Natali Portman i wiele innych znanych to wegetarianie.
  41. spróbuj upolować i zjeść surowego zająca - pokaż jakim jesteś mięsożercą ;-).

Ja też miałam problemy zdrowotne i to nie małe bo ból był czasem nie do zniesienia. Robiłam ekg jamy brzusznej, nic nie wykazało, chirurg powiedział, że to zespół jelita wrażliwego, ginekolog powiedział, że trzeba urodzić dzieci to może ból minie. Żaden doktor/ka nie wspomniał o zmianie diety! Menu zmieniłam, zaczęłam być lekarzem sama dla siebie, rozumieć swoje ciało i teraz nie mam już dawnych problemów.


O surowej diecie (witarianizmie) napiszę może w innym poście jak już będę miała więcej do powiedzenia w tym temacie. Po roku czuję się świetnie (nigdy tak dobrze się nie czułam), ale to według mnie jeszcze za krótki okres tym bardziej, że piję praktycznie codziennie kawę i jem czarną czekoladę. Wielu witarian i wegan jest na swoich dietach już wiele lat, warto odwiedzić ich blogi.


JEŚLI TEMAT CIĘ ZAINTERESOWAŁ:

  • O tym dlaczego przeszłam na witarianizm pisałam już tutaj TUTAJ.
  • O białku dowiesz się TU.
  • Filmiki o tym jak łączyć warzywa, owoce i tłuszcze a także przepisy na dobre szejki TUTAJ.
  • O rodzinach, które zmieniły swoje życie: 1. "Przełom" i "Ścieżka do wolności"

Blogi, które zawsze polecam (jest ich znacznie więcej):

Książki, które polecam (nie tylko o jedzeniu):
  • Dieta bez pszenicy. William Davis
  • Wegetarianizm. Zmierzch świadomości łowcy. Maria Grodecka
  • Dieta ponad materią: Wegetarianizm a religie świata. Steven Rosen
  • Czy można żyć 150 lat? Tombak Michał
  • Anastazja. Cykl: Dzwoniące Cedry Rosji. Władimir Megre
  • Przebudzenie. Anthony de Mello
  • Potęga podświadomości. Joseph Murphy
Oczywiście w internecie znajdziecie dużo innych filmów, blogów, książek o zdrowym odżywianiu, ja wybrałam akurat te, które naprawdę mi pomogły.

Czytajcie, szukajcie, nie poddawajcie się.

Pozdrawiam ;-)


Nie zezwalam na publikowanie moich zdjęć bez mojej zgody!!!

Wszystkie zamieszczone wyżej informacje są jedynie moimi wskazówkami, wynikiem doświadczenia i obserwacji. Nie odpowiadam za Twoje zdrowie i decyzje. Nie jestem lekarzem. 


10 komentarzy:

  1. Wow, przebrnęłam :) zgadzam się ze wszystkim i pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. :-) cieszę się, że ktoś dał radę przeczytać moje wypociny ;-). Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieźle... nieźle.... rozumiem, że szanowna pani studentką czegoś była. A studia jednak krytycznej lektury powinny uczyć. Widocznie tych parę latek poszło w las! Szkoda. To tak odnośnie "pracy historycznej" (histerycznej?) z bodajże 19 listopada roku 2014.... potem "wesołych świąt"... schizofrenii można się nabawić :) No, ale obecnie specyficzna "satyra" jest w modzie. Im mniemanie o własnej kulturze osobistej i poziomie wykształcenia i najważniejsze-uświadomienia, rosną tym i "satyra" nadąża i to nie liniowo lecz z kwadratem! Prawda historyczna zależna od wyznania-takiej konstrukcji myślowej nie nabawiłbym się po wielu ziołach i grzybach zmieszanych razem. Jeżeli spisek, to tylko katolicki. A Słowianie wierzyli w trawę, korę itd.-fakycznie jest to wyższy poziom samoświadomości! Skandal z tymi katolami. Reszta Chrześcijan, jak rozumiem, bez skazy :) Droga Pani, fakty są takie, że gdy psychiatra rozkłada rączki to do egzorcysty wysyła.... Matka Natura nie zna sposobu na to by nie jeść i nie pić i to przez lata.... Matka Natura nie potrafi wyjaśnić chociażby katolskiego wizerunku z Guadelupe. Całun Turyński również był badany również przez wyznawców niczego... No, ale mech i Słońce to podstawa! Czyli wiek rozumu mamy daleko za sobą... Pozdrawiami życzę wiele sił w poszukiwaniu Drogi. Na manowcach różnie bywa. Wiem co mówię....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś Pan to wszystko ogarnie Panie Anonimowy. Pozdrawiam ;-).

      Usuń
    2. Ciekawe co piszesz, ale mam pytanie jak z mleka nie zrezygnuję i z sera twarogu też to nie schudnę ??? Uwielbiam je !

      Usuń
    3. Hmm, moja odpowiedź będzie oczywiście subiektywna, inni mogą mieć całkiem inne zdanie, ale jak wiadomo zdania zawsze są podzielone. Jeśli kochasz nabiał to będziesz szukał/a takich informacji w internecie, które utwierdzą Cię w przekonaniu, że jednak mleko itd. jest zdrowe i nic nie szkodzi. Osobiście twierdzę, że będzie Ci ciężej schudnąć jedząc twaróg i pijąc mleko. I jedno i drugie jest tłuste, są to produkty odzwierzęce a więc zawierają takie składniki, które naszym organizmom nie są raczej potrzebne więc musimy je dłużej rozkładać i trawić. Zanim przeszłam na wegetarianizm jadłam codziennie jakiś jogurt, niby miała się poprawić praca moich jelit, ser był jak niebo dla mojego podniebienia, nie wyobrażałam sobie kanapki bez sera, każdy był przepyszny. Twaróg też lubiłam, kefiry itd. No, ale jakoś tak wyszło, że nie jem nabiału wcale. Jogurt w ustach miałam 6 lat temu i jakoś nie specjalnie mnie ciągnie. Bez mleka też można zrobić coś na wzór serków homogenizowanych czy jogurtów. Nie męczyłam się po prostu z dnia na dzień przestałam jeść nabiał. Moja odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: nie schudniesz. Inni pewnie powiedzą inaczej, ale decyzja i tak należy do Ciebie ;-).

      Usuń
    4. Cytat, który wszystko wyjaśnia: Na manowcach różnie bywa. Wiem co mówię....

      ;-) co za oszołom ..

      Usuń
    5. Tyje się od węglowodanów, a zwłaszcza od mieszanki węglowodanów i tłuszczów, eliminując węglowodany można spokojnie spożywać nabiał i tłuszcze bez obawy o tycie. Polecam książkę "Życie bez pieczywa" - Christian B. Allan, Wolfgang Lutz

      Usuń
    6. Nie jestem specjalistą więc teoretyczne nie wiem, praktycznie natomiast wiem, że nabiał jak i tłuszcze (przetworzone) mi nie służyły, węglowodany (np. makarony) też mi nie służyły. Piszesz: eliminując węglowodany można spokojnie spożywać nabiał i tłuszcze bez obawy o tycie. Ale czy spożywanie nabiału i tłuszczów (nie roślinnych czy rafinowanych) jest zdrowe? Dieta powinna posłużyć nie tylko naszej sylwetce, ale przede wszystkim naszemu zdrowiu i psychice. Jem codziennie bardzo dużo węglowodanów w owocach, z Twojej wypowiedzi wynika, że powinnam być gruba - nie jestem. Jedno jest pewne, tyje się w większość przypadków z własnej winy i niewiedzy.

      Usuń